
Nic dziwnego, że uroczystość wyświęcenia na diakona syna premier Beaty Szydło, Tymoteusza, była dla lokalnej społeczności sporym wydarzeniem. Nie powinno więc dziwić, że przykuła uwagę mediów. Fotoreporter "Gazety Wyborczej", który zamierzał w świątyni normalnie pracować, został jednak z niej... wyproszony.
- Nie mamy tu miejsca dla niekatolickich mediów! – miał powiedzieć jeden z księży według relacji fotoreportera. Wybuch agresji - jak czytamy w serwisie wyborcza.pl - miał nastąpić po zadaniu przez duchownego pytania o przynależność redakcyjną Grzegorza Celejewska, bo to on właśnie zjawił się w sobotę w bielskiej katedrze św. Mikołaja. Zadanie było proste: udokumentować uroczystość wyświęcenia Tymoteusza Szydło, jednego z dwunastu alumnów V roku Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie.
W świątyni, w której bp Roman Pindel udzielał święceń diakonatu, pojawili się oficerowie BOR ochraniający premier Beatę Szydło oraz jej rodzinę. Biskup głosił, że zadaniem diakonów jest głoszenie Słowa Bożego wszędzie tam, gdzie jest to możliwe - w kościele, w szkołach, a nawet w codziennych rozmowach.
Tymczasem zachowanie jednego z jego podwładnych - zauważa wyborcza.pl - niewiele miała wspólnego z nauczaniem Kościoła i miłosierdziem. Jak pisze, ksiądz próbował nakazał Celejewskiemu opuszczenie świątyni.
"Gazeta Wyborcza"
– To początek kłopotów. Wieść o tym, że na uroczystość próbuje się dostać "wrogi element" rozchodzi się wśród BOR-owców. Funkcjonariusze przestają się zajmować kimkolwiek innym poza naszym fotoreporterem – czytamy. Wyproszony ze świątyni fotoreporter został wylegimitowany, a następnie, już po zakończeniu uroczystości, funkcjonariusze BOR skutecznie utrudniali mu robienie zdjęć.
Źródło: wyborcza.pl
