
Filip Chajzer został zwolniony z Polskiego Radia. Popularny dziennikarz w każdy piątek, od 16 do 18 prowadził audycję w Czwórce. W zeszły piątek audycja „Piątek, piąteczek, piątunio” nie odbyła się, co dyrekcja radia tłumaczyła niedopełnieniem przez dziennikarza formalności. Jednak rzecznik PR4 zapewniał, że wstrzymanie programu jest jednorazowe.
REKLAMA
W środę okazało się, że słuchacze nie będą już mieli szansy posłuchać audycji Filipa Chajzera, ponieważ dziennikarz został zwolniony. Chajzer otrzymał stosowne pismo, z którego dowiedział się, że radio rozwiązuje umowę pracy „bez zachowania okresu wypowiedzenia ze skutkiem na dzień otrzymania niniejszego oświadczenia”. Dziennikarz udostępnił skan listu, a „dobrą zmianę” porównał do czasów komunistycznych. Okazuje się, że wśród pracowników Polskiego Radia są ludzie, którzy…donoszą do zarządu.
– Nie mam pojęcia co jest w paragrafie 5 pkt., ale nareszcie mogę powiedzieć co dzieje się w środku tej narodowej instytucji. Zacznę jednak historycznie – napisał w poście Facebooku Filip Chajzer.
– Mój ojciec, radiowiec od zawsze opowiadał mi kiedyś swoją historię z lat 80tych. Oficer SB zaprosił go na kolację do VICTORII i zaproponował donoszenie na swoich kolegów z Polskiego Radia. SB widziało, że jego córka z pierwszego małżeństwa mieszka ze swoją mamą w Szwecji. W zamian za konfidentctwo miał dostać paszport i możliwość nieograniczonych wyjazdów do Szwecji. Tata kazał mu spierdalać a swoją córkę zobaczył dopiero po upadku komuny. Jest moim bohaterem – stwierdził dziennikarz.
– Wracamy teraz do roku 2016... Kilka tygodni temu na korytarzu Polskiego Radia usłyszałem od kogoś bardzo uprzejmego, żebym uważał bo dyrekcja zleciła załodze donosy na mnie. Szukane były podobno wszystkie możliwości zerwania umowy. I tak oto na urlopie, w uroczej knajpie w Dubrowniku loguję się do WIFI i czytam pismo od Pani dyrektor. 1986/2016... Nie to żebym widział jakąś analogię... Wszystkich fanów mojej audycji pragnę zapewnić, że fale FM są bardzo szerokie i na bank znajdzie się dla nas miejsce – napisał Filip Chajzer na swoim Facebooku.
Dziennikarz podziękował swoim reporterom i słuchaczom za dwa lata współpracy. – Praca z wami była dla mnie zaszczytem – napisał. – Zaufałyście mi i to dzięki wam stworzyłem audycję dla moich rówieśników. Sam szczyt wyżu demograficznego. Jest potencjał w tych rocznikach. Byłyście też ze mną w najtrudniejszych chwilach mojego życia. Dziękuję.
Filip Chajzer opisał również sytuację, w której był gotowy na dialog z dyrektor Czwórki. Umówił się z nią na spotkanie, chciał doprecyzować szczegóły audycji, aby w przyszłości nie musiała być wstrzymywana. Dyrektor nie powiedziała mu o swojej decyzji osobiście, wolała załatwić tę sprawę, jak pisze Chajzer, „załącznikiem w pdf”. – Łatwiej, ale gorzej z honorem – podsumował sprawę dziennikarz.
