
Lech Wałęsa jest przekonany, że znajdujące się u steru rządów Prawo i Sprawiedliwość szkodzi Polsce, dlatego apeluje o "zrobienie wszystkiego", aby w demokratyczny sposób odsunąć je od rządów. Nie wyklucza jednak innych, bardziej drastycznych scenariuszy.
REKLAMA
– Kiedy przestanie działać populizm, wtedy jest wasz koniec, i to koniec albo demokratyczny, przez referendum poddajecie się, albo będziecie po prostu z okien wyskakiwać – mówił w ostrych słowach pod adresem ekipy rządzącej Wałęsa, gość stacji TVN24 Biznes i Świat.
Były prezydent odniósł się do środowego audytu rządów PO-PSL. Zdaniem Wałęsy, to, co zrobiło PiS w Sejmie "ubliżało demokracji", Parlamentowi oraz Polsce w ogóle. Legenda "Solidarności" dodała, że dla partii Jarosława Kaczyńskiego liczy się przede wszystkim to, aby zawsze mieć wroga - "w stylu sowieckim". Bez niego - tłumaczył - PiS nie umie rządzić. – Kto mieczem wojuje, od miecza ginie – przestrzegał.
Wałęsa wyraził nadzieję, że niebawem słupki sondażowe partii rządzącej spadną, a to będzie początek końca jej rządów. Nalegał, aby zrobić wszystko, aby jak najszybciej, pokojowo i demokratycznie, zmienić władzę. Nie wykluczył swojego udziału w tym procesie. – Ja, stary człowiek, włączę się w odpowiednim czasie w odpowiednie miejsce - mówił. - Jak to będzie wszystko OK, to ja mogę się w ogóle nie pojawić – podsumował.
To nie pierwszy raz, kiedy były przywódca "S" w ostrych słowach krytykuje obecną władzę. Jak mówił przed dwoma miesiącami, PiS "narobi takiego bałaganu i przyniesie takie straty, że długo będziemy się zbierali". Zmiana - zastrzegł Wałęsa - jest konieczna, ale w jego przekonaniu trudno ją przeprowadzić, co ma związek z licytacją w "nierealnych obiecankach".
Źródło: TVN24BiŚ
