
Minister MON Antoni Macierewicz powiedział w trakcie podsumowania półrocza pracy rządu, że Polska wyśle na Morze Egejskie fregatę ORP "Kościuszko" oraz myśliwce F-16. Zaskoczył tym nie tylko zebranych ministrów i przysłuchujących się debacie dziennikarzy, ale także wojskowych. Admirałowie muszą przecierać oczy ze zdumienia, bo okręt wciąż stoi w porcie i nie ma nikogo, kto by cokolwiek wiedział o misji na obcych wodach.
REKLAMA
To samo zresztą dotyczy samolotów. Nikt nic nie wie o tym oprócz Antoniego Macierewicza. Minister Waszczykowski próbuje tłumaczyć słowa ministra MON. Mówi o budowaniu koalicji libijskiej, oraz innej koalicji która ma rozwiązać konflikt w Syrii. Wszystkie te działania odbywają się pod przywództwem Włoch, Francji i USA. Według ministra spraw zagranicznych koalicje nie mają związku z NATO. Tymczasem jednak żadna z tych koalicji nie została dopracowana i nie ma sprecyzowanych celów.
Ppłk. Piotr Walatek z Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych przyznaje, że okręt co prawda jest przygotowywany do ewentualnego wysłania na misję, ale sprawa dopiero jest uzgadniana z resortem obrony. Jego zdaniem decyzje w tej sprawie jeszcze nie zapadły. Tymczasem minister Macierewicz mówił o tym podczas posiedzenia rządu jak o fakcie. Z kim minister chce walczyć na Morzu Egejskim?
Zdaniem specjalistów większy sens ma wysłanie na na Morze Egejskie okrętu ORP „Kontradmirał Xawery Czernicki”. Jest on przystosowany do podejmowania z wody rozbitków, można zorganizować na jednostce szpital polowy, ma lądowisko dla śmigłowca. ORP „Kościuszko” jest okrętem wojennym, który nie nadaje się do pełnienia funkcji ratunkowych.
Jacek Bartosik z Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego podważa w ogóle sens wysyłania naszych wojsk w rejon konfliktu syryjskiego. Jak podkreśla, wiąże się to z wielkimi kosztami a nikt tego od Polski nie oczekuje.
źródło: Rzeczpospolita
Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl
