Konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego może mieć wpływ nawet na wynik wyborów prezydenckich w USA.
Konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego może mieć wpływ nawet na wynik wyborów prezydenckich w USA. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Spełnia się marzenie polityków PiS. Polska wstaje z kolan, a to, co się dzieje w naszym kraju może wpływać w przyszłości na politykę największych państw po obu stronach Oceanu Atlantyckiego.

REKLAMA
Konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego narasta i nie widać jego końca. Frans Timmermans powiedział, że rząd ma czas do poniedziałku na zastosowanie się do wytycznych Komisji Weneckiej. Jak pisaliśmy w naTemat, ministrowie rządu PiS już stwierdzili, że to za mało czasu i do poniedziałku nic wielkiego się w sprawie trybunału nie wydarzy. W dalszej perspektywie grożą nam sankcje, ale PiS wydaje się nimi nie przejmować.
Podobnie jak tym, jak oceniany jest za granicą stan polskiej demokracji. Wszelkie słowa krytyczne oceniane są jako prywatne opinie lub oznaki choroby psychicznej. Jarosław Kaczyński w ten sposób zdiagnozował ostatnio Billa Clintona. Media w Stanach i w Polsce już się zastanawiają, czy wypowiedź byłego prezydenta USA będzie miała przełożenie na głosy amerykańskiej Polonii w najbliższych wyborach. Pojawiają się spekulacje, że jeśli Clinton nie przeprosi za swoje słowa, to może to rachunek za nie zapłaci jego żona Hillary Clinton, która wyścig o fotel prezydencki z Donaldem Trumpem.
Sytuacja w Polsce ma też wpływ na to, co się dzieje we Francji. Dwóch kandydatów chętnych do objęcia urzędu prezydenta spiera się o sytuację w Polsce. Nikolas Sarkozy przekonuje, że współpracował z polskim rządem w czasie, gdy nad Wisłą rządzili bliźniacy Kaczyńscy i nic złego się nie działo. Prezydent Hollande nie zgadza się z tą oceną. – "Widzę, że były prezydent Republiki myśli, że to, co się dzieje na Węgrzech i w Polsce jest cudowne. Cóż, ja nie chcę takiego społeczeństwa" – odpowiada byłemu prezydentowi Francois Hollande. On sam szansę na reelekcję ma małe. Sondaże nie dają mu większych szans, prawdopodobnie walka rozstrzygnie się między Marine Le Pen a Nikolasem Sarkozy.
Co innego w USA, tam Hillary Clinton ma wielkie szanse na to, żeby powrócić do Białego Domu, tym razem nie jako pierwsza dama, tylko pierwsza kobieta prezydent. Wyścig będzie bardzo wyrównany i rzeczywiście głosy Polonii mogą zaważyć. Spór o Polskę może mieć wpływ na to, kto będzie zasiadał w Białym Domu. Spełnia się obietnica polityków PiS, sprawy polskie zaczynają mieć znaczenie w światowej polityce. Zapowiadali, że Polska powstanie z kolan. Tylko czy o taką uwagę świata im chodziło?

Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl