
Minister Mariusz Błaszczak zarządził kontrolę działań policji po tym, jak w Gdańsku podczas przepychanek narodowców z policją zatrzymano córkę radnej z PiS. Policjanci, internauci i politycy opozycji uznają tę decyzję za skandaliczną próbę ratowania partyjnej koleżanki.
REKLAMA
Kilka tygodni temu głośno było o tym, jak minister Ziobro zawiesił wykonanie wyroku na Marcinie F. Sąd zasądził mu karę pół roku bezwzględnego więzienia za skopanie policjanta podczas antyrządowej manifestacji Ruchu Narodowego w 2014 roku. Wyrok był tak surowy dlatego, że wcześniej oskarżony był już dwukrotnie karany za znieważanie policjantów. – W takich sytuacjach człowiek zaczyna zastanawiać się nad sensem swojej pracy – mówi w rozmowie z naTemat Krzysztof Bilski, jeden z funkcjonariuszy warszawskiej policji.
Po sobotnich zamieszkach w Gdańsku temat powraca. Jak pisaliśmy w naTemat, policjanci walczyli z 200-osobową grupą narodowców, którzy próbowali zakłócić Marsz Równości. Według świadków, posypały się kamienie i butelki, doszło do przepychanek z policją. Zatrzymano pięć osób, w tym córkę radnej Anny Kołakowskiej, Marię. Minister Błaszczak już zapowiedział kontrolę akcji policyjnej. Zagroził, że jeśli zostaną stwierdzone nieprawidłowości, to wobec funkcjonariuszy będą wyciągnięte konsekwencje.
– Sam fakt tak brutalnego potraktowania przez policję młodej kobiety jest nieakceptowalny – powiedział wczoraj w TVN Minister Błaszczak.
– Odechciewa się – twierdzi Bilski, policjant, z którym rozmawiamy. – Naparzamy się z tymi dzwońcami, łapiemy, zamykamy, a potem jeden minister ich wypuszcza, a drugi będzie nas wsadzał. To już lepiej pracować sobie jako ochroniarz w supermarkecie, tam jedyne butelki stoją na dziale monopolowym i raczej nikt nimi w ciebie nie rzuca.
Zdaniem Marcina Szyndlera, byłego rzecznika Komendy Głównej Policji, takie kontrole są przeprowadzane rutynowo. – Nie ma w tym nic szczególnego. Najczęściej zresztą w trakcie kontroli okazuje się, że policja działała w pełni profesjonalnie – mówi. Jego zdaniem, w przypadku zapowiedzi ministra Błaszczaka nie należy doszukiwać się politycznych podtekstów.
– Nie wierzę w to. Aresztują córkę radnej w sobotę, a w niedzielę minister spraw wewnętrznych grzmi w telewizji i zapowiada kontrole – odpowiada Mikołaj Sobczak, radny z Gdańska. Jego zdaniem to, co robi minister Mariusz Błaszczak, to skandal. Radny podkreśla, że na filmach zamieszczonych widać wyraźnie, że policjanci nie przekroczyli uprawnień. – Gdyby tu nie chodziło o narodowców i młodą Kołakowską, to żaden minister by nie zlecał kontroli – podkreśla Sobczak.
Tymczasem oficer zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku kontroli się nie boi. – Jesteśmy otwarci, zależy nam na jak najszybszym zakończeniu tej sprawy. Mamy materiały filmowe z zatrzymań, nie boimy się zarzutów nadużycia władzy – twierdzi. Jego optymizm ma rzeczywiście potwierdzenie w materiale, do którego udało nam się dotrzeć. Na filmach i zdjęciach widać, że Maria Kołakowska brała czynny udział w przepychankach z policją i bynajmniej nie stała na przystanku czekając na tramwaj.
– Z tym tramwajem to lipa – podkreśla Sobczak. W tym czasie ruch tramwajowy został wstrzymany, żaden nie jeździł tą trasą. Przywrócono ruch dopiero po przejściu manifestacji. – Kołakowska długo by sobie poczekała na tym przystanku – mówi radny.
Matka zatrzymanej, Anna Kołakowska, jest radną z ramienia PiS. – Ona bardziej pasuje do obozu narodowego. Zupełnie nie rozumiem, czemu startowała z listy PiS. Powinni ją wyrzucić z klubu, tylko im przysparza problemów swoim radykalizmem. Prawie cała rodzina jest taka narodowa – mówi Sobczak. Maria Kołakowska ma już na koncie wyrok sądu (prace społeczne) za rozpylenie śmierdzącego gazu podczas odczytu sztuki Golgota Picnic. Kolejny wyrok będzie więc wiązał się z recydywą i powinien być surowszy.
Radna twierdziła w sobotę przed kamerami, że córkę zatrzymano bezzasadnie i potraktowano zbyt brutalnie. Na filmach i zdjęciach, które trafiły do sieci, widać jednak, że razem z córką brała udział w przepychankach narodowców z policją. Potwierdza to zresztą wypowiedź zatrzymanej córki. Gdy ktoś pomylił ją z matką, wyjaśniła, że jest córką Anny Kołakowskiej, a matka walczy dalej.
Radny Mikołaj Sobczak nie wierzy, by minister Błaszczak zarządził przeprowadzenie zwykłej, rutynowej kontroli. W jego ocenie jest to decyzja polityczna. Podobne poczucie niesprawiedliwości ma policjant, z którym rozmawiamy. – Proszę zwrócić uwagę, że wypuszczają tylko narodowców – twierdzi funkcjonariusz. – Owszem, mam kolegów, którzy niechętnie stają przeciwko nim na ulicy, chyba podzielają ich poglądy polityczne. Ale my jesteśmy od zaprowadzania porządku, to nie polityczno-społeczne kółko dyskusyjne. Tylko po co się z nimi naparzać, człowiek tylko sobie kłopotów narobi jak mu kontrolę na łeb wsadzą – dodaje.
„W głowie się nie mieści, żeby minister MSW stanął po stronie córki koleżanki partyjnej, a nie reprezentującego państwo policjanta” – pisze jeden z komentujących sobotnie wydarzenia internautów. „Mundur to świętość, a wy pozwalacie go hańbić hołocie i dajecie przyzwolenie by więcej osób tak robiło” - dodaje inny. Bez odpowiedzi na razie pozostaje pytanie, jaki będzie wynik kontroli zarządzonej przez ministra Błaszczaka. Materiał dowodowy jest jednak po stronie policjantów.
Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl
