
Jarosław Kaczyński robi, co może, żeby pokazać, jak silna jest jego pozycja, zarówno w Polsce jak i w Europie. Zamiast cieszyć się na samą myśl, że Donald Tusk nie powróci w ciągu najbliższych dwóch lat do kraju stawia warunki, po spełnieniu których PiS wyraziłby poparcie jego kandydatury na przewodniczącego Rady Europejskiej.
REKLAMA
Jarosław Kaczyński zapewnia, że nie wierzy, by Donald Tusk w najbliższym czasie stanął na czele zjednoczonej opozycji. Zdaniem prezesa PiS Tuskowi bardziej zależy na pozostanie na drugą kadencję w Radzie. Jeśli prezes PiS odgadł prawdziwe intencje Donalda Tuska to obaj mają ten sam cel – trzymać byłego szefa PO z dala od polskiej polityki.
– Donald Tusk nie pomaga sprawie polskiej, ale przyglądamy się dalej – mówi w wywiadzie dla Gazety Polskiej Kaczyński. Prezes PiS zapowiada, że jego partia z pewnością nie poprze kandydata, który działa na szkodę Polski.
Kaczyński nie wierzy w zjednoczenie opozycji. – Proszę zwrócić uwagę, ile czasu trzeba było na zjednoczenie prawicy – podkreśla Kaczyński. Prezes zdaje się nie zauważać, że gdy prawica się jednoczyła, Polską nie zajmował się Trybunał Europejski i Komisja Wenecka, a po ulicach nie maszerowały tłumy oburzonych.
Choć Kaczyński odrzuca wizję wielkiej koalicji antypisowskiej, to takie głosy pojawiają się w debacie publicznej już od pewnego czasu. Jak pisaliśmy w naTemat, jedyną szansą opozycji na odsunięcie PiS od władzy jest wielka mobilizacja wyborców. Tego nie dokona ani Grzegorz Schetyna, ani Ryszard Petru. Potrzeba wyraźnego lidera, Donald Tusk zdaje się być wymarzonym kandy, Tusk jest najlepszą możliwą opcją dla KOD, a KOD dla Donalda Tuska. Gdyby wrócił do kraju, PiS mógłby mieć większy problem niż tylko wielotysięczne manifestacje na ulicach większych miast.
Gdyby udało im się zdobyć władzę, podjęliby wszelkie możliwe działania nakierowane na eliminację PiS – twierdzi Jarosław Kaczyński. Jego zdaniem stosowano by wszelkie metody walki, jakie można zastosować. Czy w takim razie stawianie warunków poparcia kandydatury Tuska nie jest tylko zasłoną dymną? Trudno przypuszczać, by prezes PiS chciał dać Tuskowi szansę na zniszczenie jego wielkiego dzieła, za jakie uważa zjednoczoną prawicę.
źródło: Gazeta Polska
Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl
