
Nowoczesna chce przyspieszonych wyborów. Ryszard Petru i jego posłowie przekonują, że opozycja może wygrać z PiS, a to konieczne, bo za 3,5 roku możemy nie poznać Polski. To jedna z najgłupszych inicjatyw opozycji od wyborów. Bo nie tylko wymiecie z Sejmu kolejnych doświadczonych posłów opozycji, ale też może dać Kaczyńskiemu i Kukizowi większość konstytucyjną.
REKLAMA
– Jedynym dobrym rozwiązaniem byłyby przyspieszone wybory – stwierdził Ryszard Petru. I to nie było przejęzyczenie, później powtórzył to jeszcze w kilku wywiadach. Dalej z tym przekazem do mediów poszli posłowie Nowoczesnej. – Z jednej strony zjednoczona demokratyczna opozycja, a z drugiej strony "przedstawiciele jedynej słusznej partii" – mówiła Kamila Gasiuk-Pihowicz.
Zwodnicze sondaże
Wyraźnie widać, że opozycja wciąż jest pod wrażeniem sondażu sprzed dwóch tygodni. Wynika z niego, że zjednoczona opozycja mogłaby pokonać Prawo i Sprawiedliwość. Ale przewaga wynosi zaledwie 5 punktów procentowych (38 procent do 33 procent). To niewielka różnica, a przecież ostatnie kampanie wyborcze pokazały, że to PiS potrafi je robić, a nie reszta.
Wyraźnie widać, że opozycja wciąż jest pod wrażeniem sondażu sprzed dwóch tygodni. Wynika z niego, że zjednoczona opozycja mogłaby pokonać Prawo i Sprawiedliwość. Ale przewaga wynosi zaledwie 5 punktów procentowych (38 procent do 33 procent). To niewielka różnica, a przecież ostatnie kampanie wyborcze pokazały, że to PiS potrafi je robić, a nie reszta.
Jednak podstawowe pytanie brzmi: Kto miałby do tych wcześniejszych wyborów doprowadzić? Bo przecież opozycja nie ma wystarczającej liczby głosów – potrzebna jest do tego większość aż 2/3 liczby posłów (czyli 307 głosów). Więc bez Kaczyńskiego nie da się tego zrobić.
Nic bez Prezesa
Pojawiły się też pomysły zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum ws. skrócenia kadencji Sejmu. Ale ten plan Dariusza Jońskiego z SLD ma dwie dziury: prawo nie dopuszcza skrócenia kadencji Sejmu na drodze referendum. A po drugie, znowu nie da się tego zrobić bez PiS.
Pojawiły się też pomysły zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum ws. skrócenia kadencji Sejmu. Ale ten plan Dariusza Jońskiego z SLD ma dwie dziury: prawo nie dopuszcza skrócenia kadencji Sejmu na drodze referendum. A po drugie, znowu nie da się tego zrobić bez PiS.
Prezes ma niewielką, ale jednak stabilną większość i nie zaryzykuje tak, jak zaryzykował w 2007 roku. Wtedy co prawda na PiS zagłosowało więcej ludzi niż w 2005 roku, ale Platforma zyskała jeszcze więcej i wygrała. Poza tym po trwającej dwa lata kampanii wyborczej kasa na Nowogrodzkiej jest pusta.
Marzenia o powtórce z 2007
Dzisiaj na powtórkę scenariusza z 2007 roku liczy Ryszard Petru. Jednak sytuacja jest inna. Wtedy PiS rządziło już dwa lata, popełniając dużo więcej błędów niż teraz. Poza tym zdaje się, że lider Nowoczesnej nie docenia efektów 500+. A widać je już w sondażach. PiS jest na fali wznoszącej. W swoim "Alfabecie" Tomasz Lis wskazywał, że rządy PiS muszą potrwać co najmniej dwa lata i "to się musi wypalić".
Dzisiaj na powtórkę scenariusza z 2007 roku liczy Ryszard Petru. Jednak sytuacja jest inna. Wtedy PiS rządziło już dwa lata, popełniając dużo więcej błędów niż teraz. Poza tym zdaje się, że lider Nowoczesnej nie docenia efektów 500+. A widać je już w sondażach. PiS jest na fali wznoszącej. W swoim "Alfabecie" Tomasz Lis wskazywał, że rządy PiS muszą potrwać co najmniej dwa lata i "to się musi wypalić".
Lis wskazał też, że dzisiaj dla PiS nie ma alternatywy. Bo partie opozycyjne można spytać dzisiaj "z czym do ludzi?". Platforma dopiero zaczyna pracę nad nowym programem. Nowoczesna program ma, ale mało kto pamięta dzisiaj, co w nim było. Lewica nie ma szans w konkurowaniu z PiS na programy socjalne, a licytacja na kwestie światopoglądowe w Polsce nie działa.
Konstytucja Kaczyńskiego
Poza tym efekty wcześniejszych wyborów mogą być poważne. Oczywiście to zależy od wielu czynników, ale istnieje prawdopodobieństwo, że PiS i Kukiz '15 zapewnią sobie większość konstytucyjną. Z tego punktu widzenia nawoływania Nowoczesnej do wcześniejszych wyborów to jak prośby karpia o przyspieszenie Wigilii.
Poza tym efekty wcześniejszych wyborów mogą być poważne. Oczywiście to zależy od wielu czynników, ale istnieje prawdopodobieństwo, że PiS i Kukiz '15 zapewnią sobie większość konstytucyjną. Z tego punktu widzenia nawoływania Nowoczesnej do wcześniejszych wyborów to jak prośby karpia o przyspieszenie Wigilii.
Dlaczego więc Petru chce wyborów? Oficjalny powód to kierowanie się logiką państwową, chęć zatrzymania niszczenia państwa przez Prawo i Sprawiedliwość. Ale w istocie kieruje nim logika partyjna, nie państwowa. Bo dzisiaj Nowoczesna nadal góruje nad PO w sondażach, a z drugiej strony ma o 111 posłów mniej. Wcześniejsze wybory byłyby dla Petru szansą do zmniejszenia dystansu, a nawet odwrócenia kolejności.
Czas
Bo gdyby Petru rzeczywiście chciał odsunięcia Kaczyńskiego od władzy, poczekałby kilka-kilkanaście miesięcy. Po pierwsze opozycja okrzepnie. Po drugie zacznie narastać zmęczenie PiS. Po trzecie wreszcie, partia rządząca zmierzy się z rzeczywistością. A tą są przede wszystkim ograniczenia budżetowe. Program PiS od początku był nierealny i wkrótce politycy tej partii będą musieli tłumaczyć się nie tylko z opóźnień (jak z wiekiem emerytalnym i kwotą wolną), ale z rezygnacji ich realizacji.
Bo gdyby Petru rzeczywiście chciał odsunięcia Kaczyńskiego od władzy, poczekałby kilka-kilkanaście miesięcy. Po pierwsze opozycja okrzepnie. Po drugie zacznie narastać zmęczenie PiS. Po trzecie wreszcie, partia rządząca zmierzy się z rzeczywistością. A tą są przede wszystkim ograniczenia budżetowe. Program PiS od początku był nierealny i wkrótce politycy tej partii będą musieli tłumaczyć się nie tylko z opóźnień (jak z wiekiem emerytalnym i kwotą wolną), ale z rezygnacji ich realizacji.
Dlatego jeśli opozycja chce odsunąć PiS od władzy... musi pozwolić mu rządzić.
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
