
Protest pielęgniarek w Centrum Zdrowia Dziecka od tygodnia nie schodzi z czołówek. Pomocną rękę Konstantemu Radziwiłłowi podał Zbigniew Ziobro, który na nowo rozpoczął dyskusję o ekstradycji Romana Polańskiego. To skutecznie odciągnęło uwagę opinii publicznej od problemów Ministra Zdrowia.
REKLAMA
Dopiero po długim weekendzie minister zdrowia Konstanty Radziwiłł uznał, że czas publicznie wykazać zainteresowanie protestem pielęgniarek w Centrum Zdrowia Dziecka. Pisaliśmy o tym tutaj. Zrobił to pod presją mediów, głównie tabloidów, które krytykowały rząd za odwracanie się od problemów pielęgniarek.
Kłopoty księcia
Dlatego w poniedziałek minister przekonywał, że był aktywny. Próbował też zrzucić odpowiedzialność na poprzedników, którzy oczywiście nie są bez winy, ale Radziwiłł urzęduje przy Miodowej już od pół roku. Okazało się jednak, że nie ma dobrego rozwiązania, a jedna konferencja prasowa nie wystarczy.
Dlatego w poniedziałek minister przekonywał, że był aktywny. Próbował też zrzucić odpowiedzialność na poprzedników, którzy oczywiście nie są bez winy, ale Radziwiłł urzęduje przy Miodowej już od pół roku. Okazało się jednak, że nie ma dobrego rozwiązania, a jedna konferencja prasowa nie wystarczy.
Minister i jego zastępcy zaczęli więc udzielać wywiadów. I chyba lepiej, gdyby tego nie robili, bo udowadniają, że ich deklaracje z kampanii wyborczej kompletnie nie pokrywają się z praktyką rządzenia. Bo i Radziwiłł, i inni ważni politycy PiS obiecywali, że los pielęgniarek się poprawi.
Wojna zamiast słuchania
Tymczasem minister zarzucił strajkującym, że chodzi im o pieniądze. Już w niedzielę w podobnym tonie wypowiadał się wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. Nie tak wygląda szacunek dla pielęgniarek.
Tymczasem minister zarzucił strajkującym, że chodzi im o pieniądze. Już w niedzielę w podobnym tonie wypowiadał się wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. Nie tak wygląda szacunek dla pielęgniarek.
Sporo też było chaosu. Minister Radziwiłł jeszcze rano mówił, że jeśli będzie taka potrzeba, spotka się z protestującymi pielęgniarkami, ale raczej nie dzisiaj. Kilka godzin później był już w CZD. To dobry ruch, ale spóźniony. Na tym etapie nie wystarczy tylko się pojawić, od ministra oczekiwano rozwiązania sporu. Dlatego jego medialne grillowanie trwałoby jeszcze długo.
Pomocna ręka Ziobry
Z pomocną ręką przyszedł Zbigniew Ziobro, który wrzucił na agendę temat od lat wywołujący silne emocje. W porannym wywiadzie dla Polskiego Radia zapowiedział, że złoży do Sądu Najwyższego kasację w sprawie ekstradycji Romana Polańskiego. Pod koniec października krakowski sąd uznał, że polski wymiar sprawiedliwości nie wyda reżysera Amerykanom.
Z pomocną ręką przyszedł Zbigniew Ziobro, który wrzucił na agendę temat od lat wywołujący silne emocje. W porannym wywiadzie dla Polskiego Radia zapowiedział, że złoży do Sądu Najwyższego kasację w sprawie ekstradycji Romana Polańskiego. Pod koniec października krakowski sąd uznał, że polski wymiar sprawiedliwości nie wyda reżysera Amerykanom.
Już wtedy decyzję mocno krytykował przygotowujący się do objęcia ministerstwa sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Zapowiadał, że nowa władza przyjrzy się tej decyzji i rzeczywiście to zrobił. Tłumaczył, że takie przestępstwa (Amerykanie oskarżają Polańskiego o molestowanie nieletniej) nie powinny się przedawniać. Ta deklaracja zapewne sprawiła, że blady strach padł na kilka(dziesiąt?) polskich plebanii.
Zastanawiające jest, że Ziobro postanowił podzielić się tą informacją właśnie teraz. Co więcej, zupełnie o to niepytany. Wygląda jak klasyczna "wrzutka medialna". Dotychczas ich mistrzem był Donald Tusk i PO, za co zresztą PiS wielokrotnie byłego premiera krytykowało. Ale kiedy sami czują nadchodzące problemy, sięgają po sprawdzone metody poprzedników. Szkoda tylko, że robią to kosztem 83-letniego człowieka.
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
