Wybór miejsca wypoczynku zależne od preferowanej opcji politycznej? Podpowiadamy, jak to zrobić.
Wybór miejsca wypoczynku zależne od preferowanej opcji politycznej? Podpowiadamy, jak to zrobić. Fot. Waldemar Gorlewski / Agencja Gazeta

Nie ma się co oszukiwać. To będą wakacje bardziej gorące politycznie niż nawet te ubiegłoroczne, które odbywały się w środku maratonu kampanii wyborczych. Dyskusje, albo i kłótnie z ludźmi z drugiej strony barykady politycznej mogą skutecznie zepsuć urlop. Planując wakacyjny wyjazd warto więc wziąć pod uwagę już także panujący w danym miejscu klimat polityczny i unikać wypoczynku w regionach, gdzie rządzi wrogie plemię Polaków. Jak to zrobić? Oto nasze podpowiedzi.

REKLAMA
Polska podzielona jest na dwa, bardzo wrogo nastawione do siebie plemiona. Nie ma się co łudzić, że wakacje złagodzą te nastroje. Podziały polityczne sprawiają, że przy grillu spokojnie nie potrafią wysiedzieć zgodne dotąd rodziny. A co dopiero liczyć, że do awantury nie dojdzie, gdy polityka wypłynie w rozmowie z innym wczasowiczem, tubylcami albo gospodarzem naszej kwatery. Nie warto ryzykować zmarnowanego urlopu i udać się w jedno z tych miejsc, w którym dominuje pasujący nam klimat polityczny.
Najłatwiejszą podpowiedzią przy planowaniu wakacji pod takim kątem jest mapa Polski tworzona po każdych wyborach przez Państwową Komisję Wyborczą. Przez ostatnią dekadę połowa regionów lśniła na niej na pomarańczowo, a druga na niebiesko. Przedstawiało to oczywiście podział kraju między Platformę Obywatelską, na którą jednomyślnie głosował zachód Polski, oraz Prawo i Sprawiedliwość, które swoje mateczniki ma na ścianie wschodniej. Granica między tymi obszarami przebiegała mniej więcej tak, jak niegdyś ta między zaborami pruskim, oraz rosyjskim i austro-węgierskim. Po ostatnich wyborach nieco się to wszystko jednak skomplikowało i wymieszało. Gdzie zatem jechać, by mieć pewność, że jest się wśród "swoich"?

Góry

Małopolska to region, z którego pochodzą najważniejsi politycy "dobrej zmiany". Prezydent Andrzej Duda to rodowity Krakus, podobnie jak wicepremier Jarosław Gowin. Szefowa rządu Beata Szydło urodziła się i wiele lat pracowała w Brzeszczach, a minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wychowywał się między Krakowem a Krynicą Zdrój.
I tamtejsza społeczność trzyma za swoimi. Są górskie miejscowości, gdzie Prawo i Sprawiedliwość popiera nawet 70 proc. mieszkańców, a były prezydent Bronisław Komorowski w ostatnich wyborach nie miał żadnych szans z Andrzejem Dudą. Wyjazd na wakacje w okolice Zakopanego, Beskidu Niskiego lub Beskidu Żywieckiego to pewność, że na miejscu będzie z kim pogadać o sukcesach obecnej władzy i krzywo będą patrzeć raczej na tych, którzy rzekomej "dobrej zmiany" nie dostrzegają.
Chcecie spędzić wakacje w raju dla wyborcy PiS? W Małopolsce szukajcie noclegów w okolicach Limanowej, Łososiny Dolnej, Łabowej i Bukowiny Tatrzańskiej. W górach województwa śląskiego równie dobrze poczujecie się w okolicach Pszczyny, Żywca i Milówki, Brennej, a przede wszystkim w Istebnej. Wszystkie te okolice po prostu należą do PiS.
W Bieszczadach również nikt nie powinien Wam psuć krwi wychwalaniem Komitetu Obrony Demokracji, czy tęsknotą za Donaldem Tuskiem. Jak w banku macie to w najpopularniejszych turystycznie miasteczkach regionu. Kwatery w Ustrzykach Dolnych, Czarnej, Zagórzu, Bukowisku rezerwujcie ze spokojem. Podobnie, jak nad Soliną.
A co jeśli lubicie Karkonoskie klimaty? W tych czasach może lepiej sobie odpuście wycieczki w tamte strony...

Morze

Kto alergicznie reaguje na krytykę nowego rządu i tęsknotę za poprzednim "układem", ten powinien liczyć, że za 500 zł od rządu nad Bałtyk wybierze się równie wielu orędowników "dobrej zmiany". Na miejscu trudno bowiem o bastiony PiS. Dominują raczej sympatycy KOD, a nawet - o zgrozo - twardy elektorat Platformy Obywatelskiej! Pozostaje więc myśleć o największych ośrodkach turystycznych. W Sopocie, czy na Półwyspie Helskim sympatie polityczne powinny się jakoś wyrównywać w tłumie przyjezdnych z całej Polski. Tak samo, jak w Łebie, Ustce, Kołobrzegu, Mielnie, Rowach, czy Rewalu i Międzyzdrojach.
Na mniejsze miejscowości lepiej uważać. Naprawdę oddanych "dobrej zmianie" nad brzegami Bałtyku miejscowości jest niewiele. Takie wyjątki stanowią jedynie okolice kaszubskiego Smołdzina i maleńkie miejscowości dokoła Darłowa. Poza tym sam "element animalny".

W głębi kraju

Na osłodę twardemu elektoratowi PiS pozostaje jednak fakt, iż do tego plemienia należą regiony z najpiękniejszymi polskimi jeziorami. Mrągowo, Nidzica, Ełk i Olecko na Warmii i Mazurach i prawie całe Podlasie jest dla Was "politycznie bezpieczne". Tak samo okolice Borów Tucholski i Pojezierza Kaszubskiego, Kociewia, oraz Kujaw. Swobodnie ze swoimi poglądami możecie też czuć się w przepięknej Jurze Krakowsko-Częstochowskiej.

Miasta

Jeśli urlopy musicie układać pod gusta polityczne, a chcecie w wakacje odwiedzić jakieś ciekawe miasto, to oprócz stolicy, w której znajdzie się miejsce dla każdego, w nawigacji powinniście ustawić cele takie, jak Kraków i okolice Kielce, Przemyśl, Sandomierz, Tarnów, Nowy Sącz i Stary Sącz, Kutno i Łowicz, a Bolesławiec, Legnica, Złotoryja, czy Zgorzelec i Bogatynia. W prawicowej strefie wpływów leży też Gniezno, Kalisz. Przede wszystkim jednak dla Was są: Rzeszów, Białystok, Biała-Podlaska, Chełm, Zamość, Puławy, Lublin, Częstochowa. Każdy prawdziwy orędownik "dobrej zmiany" choć raz w życiu powinien też odwiedzić takie mateczniki PiS, jak Radom i Płock.