
Nie trzeba płacić abonamentu RTV – przekonują tysiące użytkowników Facebooka, udostępniając skan starego artykułu. Przepisy jednego z kodeksów nie mogą kłamać: nie ma umowy, nie ma obowiązku zapłaty. Niestety w rzeczywistości nie jest to takie proste.
REKLAMA
Masz w domu telewizor? Nawet jeśli ostatni raz oglądałeś TVP w czasach, kiedy interesowała cię głównie wieczorynka, a dziś do ekranu masz podpięte tylko odtwarzacz i konsolę, to dla Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji jesteś abonentem. Nieważne, że niczego nie podpisywałeś. I tak ciąży na tobie obowiązek zubożenia kieszeni o kwotę nawet 272,40 PLN. Abonament radiowo-telewizyjny od dawna jest źródłem frustracji większości objętych nim osób. Kiedy w życie wejdzie opłata audiowizualna nie będzie przed nim ratunku, ale na razie wielu szuka każdej możliwości, aby uniknąć mimowolnego utrzymywania Telewizji Polskiej.
Nigdy nie podpisali umowy z TVP
Ostatnio facebookowe tablice szturmem zdobyła grafika, tłumacząca, dlaczego wezwania do zapłaty zaległych opłat są bezprawne. Tekst na obrazku, będącym prawdopodobnie skanem z jednej z gazet, zachęca czytelników aby zapoznali się z Kodeksem Spółek Prawa Handlowego. Zgodnie z nim „abonament, jako forma rozliczenia finansowego, jest możliwy, jeżeli obie strony umowy cywilno-prawnej zaakceptują jej warunki i dojdzie do zawarcia takiej umowy”.
Pomocni internauci, nie mając wątpliwości co do tej interpretacji, chętnie podają ten obrazek dalej. Takie wezwanie do abonamentowej rebelii udostępniono już ponad 52000 razy. Czyżby faktycznie wystarczyła znajomość jednego paragrafu, żeby raz na zawsze zapomnieć o wspieraniu działalności misyjnej redakcji z Woronicza?
Poborcy abonamentu nie boją się rewolucji z Facebooka
Pełni entuzjazmu postanowiliśmy sprawdzić jakie kroki w związku z świeżo nabytą świadomością prawną Polaków planuje podjąć KRRIT. Niestety, po tej rozmowie nasze emocje zgasły.
– Każdy kto ma odbiornik RTV powinien opłacać abonament. To ustawowe zobowiązanie, inaczej, tak jak stwierdził już wielokrotnie Trybunał Konstytucyjny, danina publiczna, niekiedy porównywana do innych zobowiązań finansowych obowiązujących w Polsce, za niewywiązywanie z których nakładane są finansowe sankcje. Trzeba też zauważyć, iż regulacje prawne dotyczące abonamentu są zgodne z prawem UE - dowiedzieliśmy się od Anny Szydłowskiej-Żurawskiej, dyrektora Departamentu Prezydialnego KRRiT.
W tym świetle zupełnie inaczej wygląda także kwestia ewentualnej umowy, o którą upominają się użytkownicy Facebooka. Bezpośrednim poborcą abonamentu nie jest ani TVP, ani KRRiT tylko Poczta Polska.
- Proszę pamiętać, iż abonament ma status daniny publicznej, tak orzekł Trybunał Konstytucyjny, uregulowane ustawowo są w szczególności sposób określania wysokości, poboru, przeznaczenia, rozliczania zebranych środków. Żadna z 19 spółek publicznej radiofonii i telewizji nie ma jakichkolwiek uprawnień do poboru abonamentu, a tym samym do zawierania jakichkolwiek umów w tym zakresie. Za pobór abonamentu odpowiada wskazana ustawowo Poczta Polska. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji odpowiada za podział środków abonamentowych pomiędzy spółki publicznej radiofonii i telewizji - podkreśla Anna Szydłowska-Żurawska.
Poseł Liroy uczy internautów prawa
Co w takim razie z udostępnianymi na Facebooku przepisami. Przecież autor postu nie mógł sfabrykować kodeksu, który faktycznie zawiera cytowane paragrafy.
– To bardzo naciągana interpretacja, która nie ma żadnego zastosowania w rzeczywistości – nie pozostawia wątpliwości dr hab. Maciej Mrozowski, medioznawca Uniwersytetu SWPS. – TVP rzeczywiście jest spółką, ale działa na podstawie ustawy o radiofonii i telewizji, realizując w ten sposób obowiązki nałożone przez KRRiT oraz spełniając zadania misyjne. W tym przypadku kodeks i ustawa są wobec siebie równorzędne – pierwszy dokument zawiera ogólne przepisy, a drugi szczegółowe. Sytuacja, o której piszą internauci dotyczyć może takich stacji jak HBO czy Canal+, a TVP to po prostu instytucja państwowa i państwo swoją mocą nakłada na obywateli obowiązek płacenia abonamentu - podsumowuje.
Krążący po Facebooku obrazek nie jest nowością. Jest od dawna znany i co jakiś czas znajduje się w centrum uwagi. Wygląda na to, że użytkownicy serwisu zachęcając do poznania prawa, sami wykazali się ignorancją. Jak się okazało, ta sięga na sam szczyt. Jednym z pierwszych internautów, którzy udostępnili skan w 2012 roku był obecny poseł Piotr Marzec, szerzej znany jako Liroy.
