Trening reprezentacji Holandii na stadionie Wisły Kraków
Trening reprezentacji Holandii na stadionie Wisły Kraków Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta

Pierwsza niespodzianka na Euro 2012! Holendrzy, wicemistrzowie świata z RPA nie dali rady reprezentacji Danii. Wikingowie wygrali 1:0. Choć Holendrzy mieli tyle sytuacji, że spokojnie powinni roznieść rywali 5:0 lub 6:0.

REKLAMA
Prawie dwa lata temu oba zespoły spotykały się w podobnych okolicznościach. Również w pierwszym spotkaniu grupowym piłkarskiej imprezy. Na mundialu w Republice Południowej Afryki górą byli Holendrzy. Dziś Duńczycy w pełni zrewanżowali im się za tamtą porażkę. Tym samym zostali pierwszymi liderami grupy "śmierci".
Z jednej strony trzeba pochwalić Danię, bowiem zagrała konsekwentnie w obronie i bardzo skutecznie. Wyszła na prowadzenie w 24 minucie po znakomitej akcji Michaela Krohn-Dehliego. Skrzydłowy duńskiej drużyny niczym Cristiano Ronaldo z łatwością minął połowę obrony Oranje. I to w jaki sposób - tylko jednym zwodem! Po tej kiwce znalazł się sam na sam ze Sketelenburgiem i z łatwością pokonał holenderskiego bramkarza.
Tak przed bramką Dehliego, jak i po niej obraz gry wyglądał podobnie. Holendrzy strzelali z prawie każdej pozycji, głównie po indywidualnych akcjach swoich największych gwiazd - Sneijdera, Van Persiego i Robbena. Jednak albo ich strzały były niecelne, albo fantastycznie bronił Andersen, golkiper Skandynawów. Przewaga Holendrów momentami była szokująca. Ale jeszcze bardziej ich brak skuteczności. Tyle zmarnować sytuacji w jednym meczu, to jest wyczyn.
Mecz w Charkowie przypominał trochę ten, który odbył się w półfinale tegorocznej Ligi Mistrzów na Camp Nou. Barcelona również miała zdecydowaną przewagę, a Chelsea sporo szczęścia. Anglicy w obronie grali bardzo heroicznie i z wielką determinacją, ale gdyby Katalończycy mieli choć trochę lepszą skuteczność, ograliby "The Blues" i to wysoko. Podobnie było i dziś. Holandia powinna to wygrać kilkoma bramki różnicy. Przegrała jednym golem.
Duńczycy wykorzystywali nieporadność przeciwnika w defensywnie, która, swoją drogą, poziomem nie przystaje do takiej drużyny – wicemistrza świata. Pamiętajmy też, że Holandia po tej porażce jest w bardzo ciężkiej sytuacji. Pozostały jej jeszcze dwa pojedynki grupowe – co jeden, to trudniejszy. Ale nie mają już wyjścia, muszą ograć Niemców i Portugalczyków.

Raz jeszcze przekonaliśmy się, że sparingi sparingami, ale formę trzeba potwierdzić w turnieju. Holendrzy, ze wszystkich faworytów do wygrania Euro, prezentowali się w ostatnich tygodniach najlepiej. Gromili kolejne napotkane drużyny w spotkaniach towarzyskich, podobno atmosfera była u nich znakomita.
Jednak tuż przed meczem z Danią Klaas - Jan Huntelaar podzielił się z mediami swoim rozczarowaniem. Powód? Nie znalazł się w pierwszym składzie "Pomarańczowych". To efekt "klęski urodzaju", jaki ma Bert Van Marwijk. Postawił na Van Persiego, a Huntelaar usiadł na ławce. Mógł być zdeprymowany, bo w niedawno zakończonym sezonie Bundesligi w 32 spotkaniach zdobył 29 goli. A mimo tego, w pierwszym meczu na Euro nie zagrał od pierwszej minuty.
Wystawiony Van Persie dostosował się do poziomu kolegów. Aż dziw, że tak wielki snajper Arsenalu Londyn, marnował tak dogodne okazje. Ale każdy może mieć gorszy dzień. Dziś wybitnie taki przytrafił się całej reprezentacji Holandii.
Na Duńczyków mało kto stawiał przed tym spotkanie. Ale znalazł się jeden odważny. A raczej jedna - kijowska świnia Funtik. Właśnie ona wytypowała zwycięstwo Danii. Może będzie tak skuteczna jak słynna ośmiornica sprzed dwóch lat.