Fot. Screen z Facebook.com/Beata Szydło

Do tej pory premier jak ognia unikała tematu swojej rodziny. Starała się trzymać ją w cieniu, choć media informowały o synu-księdzu i mężu, który jest dyrektorem szkoły specjalnej. Sporo na temat tego drugiego Szydło mówi jednak w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej".

REKLAMA
Edward Szydło jak dotąd nie był postacią medialną, ale to może się zmienić. Jego żona, szefowa rządu, poświęciła mu właśnie dużo uwagi. Więcej niż wcześniej. Wyznała, że poznali się na studiach. Ona była kapitanem drużyny piłki nożnej, grali razem na praktykach. "On swego czasu bardzo dobrze grał w piłkę ręczną, był bramkarzem reprezentacji UJ" – czytamy.
Z wykształcenia jest historykiem i "nieskończonym etnografem". Uczy historii, poza tym pracuje jako dyrektor szkoły specjalnej. Za to zajęcie nie pobiera wynagrodzenia. Mieszka w Przeciszewie i kiedy tylko może, kontaktuje się z małżonką.
Premier stara się zawsze odbierać telefon od Edwarda. "Zwykle zaczynam mówić: 'Teraz nie mogę, oddzwonię', ale on mnie wcale nie słucha, wrzuca na głośnomówiący i słyszę w słuchawce jego dzieci: 'Dzień dob-ry!'. No i wtedy nie mogę już skończyć od razu, muszę rozmawiać'" – wyjaśnia "Rzeczpospolitej". Podkreśla, że jest dumna z męża. "Taki facet!" – pochwaliła się. W cytowanej przez nas rozmowie przekonywała też o swojej samodzielności.
źródło: rp.pl