
Największe ukraińskie miasto żąda od mediów uczciwości. By zapobiec powstawaniu nierzetelnych materiałów, władze Kijowa zapowiedziały, że każdego nieobiektywnego autora podadzą do sądu.
REKLAMA
Pozywanie mediów za nierzetelne informacje to dość powszechna praktyka i, w zasadzie, jedyny sposób na to, by bronić swojego dobrego imienia przed oszczerstwami
Ukraina jest skrajnie nieprzygotowana do Euro 2012. CZYTAJ WIĘCEJ
nieuczciwych pracowników mediów. W Polsce wielu polityków toczyło sprawy z gazetami - chociażby Roman Giertych czy Jarosław Kaczyński. Nasz kraj, zresztą, za sprawą materiału BBC, sam padł ofiarą niezbyt chlubnych praktyk dziennikarskich. Kijów najwyraźniej chce uniknąć losu Polski.
- Będziemy monitorować wszystkie media i sprawdzać, kto i w jaki sposób informuje. W czasie Euro będziemy milczeć, słuchać, ale po zakończeniu turnieju nie zdziwcie się, że będziemy podawać do sądu za nieobiektywne informacje - mówił na piątkowej konferencji prasowej Aleksandr Mazarczuk, zastępca przewodniczącego Kijowskiej Miejskiej Administracji Państwowej, dla portalu newsru.ua.
Urzędnik podkreślił też, że miasto doskonale się przygotowało na Euro 2012. "Jest dla nas ważne, jak pokażemy Ukrainę światu" - zaznaczył podczas konferencji Mazarczuk. Ukraińska opozycja w komentarzach do tego wydarzenia wskazuje jednak, że to zastraszanie dziennikarzy przed tworzeniem negatywnych, ale szczerych reportaży. Takie materiały mogły by pokazać, że obecne władze nie radzą sobie z organizacją, a rządzącym Ukrainą bardzo zależy na wizerunku - w tym roku bowiem odbędą się tam wybory.

