
Kuba Sienkiewicz tłumaczy, dlaczego podczas występu w Opolu zmienił słowa swojej piosenki z filmu "Kiler". Wyjaśnia, że sprzeciwił się w ten sposób przeciw "językowi manipulacji i agresji". Zaprotestował też przeciw upamiętnianiu bohaterów przez budowanie pomników. Wskazał, że lepiej by było, gdyby realnie, a nie symbolicznie, zadbano o walczących o wolność przed 1989 rokiem.
REKLAMA
Występ Elektrycznych Gitar to najgłośniej dyskutowany epizod festiwalu w Opolu (drugim jest wygwizdanie prezesa TVP Jacka Kurskiego). Kuba Sienkiewicz postanowił wytłumaczyć, dlaczego z piosenki z filmu "Kiler" zrobił anty-PiS-owski hymn.
Muzyk dziękuje za głosy wsparcia, które bardzo mu pomagają. Wyraża przekonanie, że jego fani doskonale zrozumieli, o co w opolskim występie chodziło, bo znają jego "styl działania". Ale dla uporządkowania sytuacji wyjaśnia, że chodziło o "wytknięcie obecnego w mediach i nasilającego się od około roku języka manipulacji i agresji".
Sienkiewicz pisze, że "słowa i wyrażenia takie jak "ruina", "wyklęty", "dobra zmiana", "sort", "kategoria", "wstawanie z kolan" pojawiają się w kontekście obraźliwym dla wielu Polaków i w celach kłamliwych". Wyjaśnia też, że śpiewając o "łukach triumfalnych" miał na myśli pomniki, które zaczynają się pojawiać na masową skalę.
Jego zdaniem lepsze są inne formy upamiętnienia. – Warto honorować tych, którzy o naszej wschodniej historii nauczali w warunkach opresyjności PRL, poświęcając swoje życie osobiste. Wielu z nich żyje i nie mają się najlepiej – kończy Sienkiewicz.
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
