Krystyna Pawłowicz wydała na taksówki ponad 52 tysiące złotych.
Krystyna Pawłowicz wydała na taksówki ponad 52 tysiące złotych. Fot.S.Kamiński/AG

Krystyna Pawłowicz nie tylko dużo krzyczy, ale też dużo jeździ. I o ile to pierwsze mamy za darmo, za drugie musimy płacić. I to sporo. Posłanka w poprzedniej kadencji wydała aż 52 400 złotych na przejazdy taksówkami. Oczywiście nie ze swoich pieniędzy, tylko z sejmowych.

REKLAMA
Krystyna Pawłowicz nie ma samochodu ani prawa jazdy. Dlatego posłanka Prawa i Sprawiedliwości często korzysta z taksówek. Bardzo często. W poprzedniej kadencji (czyli w latach 2011-2015) wydała na nie aż 52 400 złotych – podaje "Fakt". Wszystko z funduszy, które Kancelaria Sejmu przekazuje posłom na utrzymanie ich biur. Dotychczas było to 12 500 złotych miesięcznie, niedawno stawkę podniesiono o 700 złotych.
Ale wydatki na taksówki to nie wszystko, bo Pawłowicz 16 tysięcy złotych przeznaczyła na paliwo – podpisywała umowy na użyczenie prywatnego samochodu. Ale to nie wszystkie zastanawiające wydatki parlamentarzystów.
Obecny szef MSW Mariusz Błaszczak w ciągu czterech lat zapłacił ponad 8,5 tysiąca złotych za wynajem kserokopiarki, choć zakup urządzenia byłby znacznie tańszy. Z kolei były baron PSL Jan Bury wydał 1300 złotych na wydrukowanie życzeń. Adam Hofman kadencję zakończył "sprawozdaniem poselskim". Koszt przygotowania: 25 153 złote.
Krystyna Pawłowicz, bojowniczka Prawa i Sprawiedliwości, obrończyni polskości i tradycji, pod koniec lat 80. napisała artykuł pod tytułem "Wspólne przedsiębiorstwa polsko-radzieckie". Niby zwykła ciekawostka, jednak przeciwnicy poseł zarzucają jej hipokryzję.
Źródło: "Fakt"

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl