
Obecna ekipa rządząca niewygodną dla niej najnowszą historię Polski próbuje pisać na nowo już nie tylko w ojczyźnie. Spore emocje w Niemczech wywołała właśnie wystawa zorganizowana w Bundestagu przez Muzeum Historii Polski w Warszawie, w której z dziejów relacji polsko-niemiekcich usunięto Lecha Wałęsę. Twórcę "Solidarności" i głównego sprawcę upadku żelaznej kurtyny zastąpiono opiewaniem zasług Lecha Kaczyńskiego i Beaty Szydło.
REKLAMA
Tak oczywiste zakłamywanie historii nie mogło przejść w Berlinie bez echa. Szczególnie, że polska placówka muzealna zdecydowała się na to korzystając z uprzejmości Bundestagu. Najgłośniej przeciwko próbom wykreślania Lecha Wałęsy już nie tylko z polskiej, ale i europejskiej historii zaprotestował w weekend dziennik "Die Welt".
"Znaczenie Wałęsy jako symbolu rozpadu bloku wschodniego jest nie do przecenienia" - czytamy na łamach jednego z najbardziej renomowanych niemieckich pism. Redakcja "Die Welt" podkreśla, że Lech Wałęsa był niezwykle ważną postacią w odbudowie dobrosąsiedzkich relacji między Polakami i Niemcami.
Za dopuszczenie do zorganizowania kłamliwej wystawy niemieckie media nie szczędzą też krytyki władzom w Berlinie. Szczególnie wiele do zarzucenia mają przewodniczącemu Bundestagu Norbertowi Lammertowi, który osobiście otwierał wystawę u boku marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego. Niemieccy publicyści stwierdzają, że w ten sposób polityk CDU pozwolił, by "Polska ośmieszała Niemcy w Bundestagu".
Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl
źródło: "Die Welt"
