
Grzegorz Schetyna twardą ręką wziął się za PO. W partii trwa usuwanie tych, którzy kwestionują jego przywództwo. Kulisy operacji opisuje w "Newsweeku" Michał Krzymowski. Przed zbliżającym się wyborem szefa regionu łódzkiego usunięto 700 członków, którzy mogliby wesprzeć kandydata, z którym Schetynie jest nie po drodze.
Grzegorz Schetyna chce czerpać z opozycyjnego doświadczenia Jarosława Kaczyńskiego i całkowicie podporządkować sobie Platformę Obywatelską. To budzi opór, szczególnie wśród parlamentarzystów. Jednym z nich jest zawieszony na miesiąc Michał Kamiński, z którym Schetyna wcześniej przeprowadził rozmowę ostrzegawczą.
Z innymi Schetyna postępuje ostrzej, stawiając prostą alternatywę: podporządkowanie albo wyrzucenie. Nie podoba się to grupie posłów, z których najgłośniejszym jest Stefan Niesiołowski. – „A to niech mnie wyrzuca. Najwyżej znajdę sobie okręg i wystartuję do Senatu jako kandydat niezależny”, mówi wszystkim. Swoją drogą, doprowadzenie Niesiołowskiego do takiego stanu do duża sztuka – relacjonuje rozmówca "Newsweeka".
Drugie życie borykającej się z problemami partii ma dać nowa strategia i nowe twarze, które Schetyna chce pokazać wiosną. Ale jego partyjni przeciwnicy sceptycznie oceniają plan przewodniczącego.
Widać to w sondażach, które psują nastroje w pieczarze, czyli gabinecie, gdzie Schetyna urządza nasiadówy przy meczu i winie. Uczestnik jednej z nich opisuje, jak doskonale bawiono się parodiując Jacka Protasiewicza (śmiertelnego wroga Schetyny) i jak bardzo nastrój siadł, kiedy zajęto się sondażami.

W naTemat także analizowaliśmy strategię Grzegorza Schetyny i opisywaliśmy zawód słabą sondażową formą PO pod jego przywództwem.
Cały tekst Michała Krzymowskiego w najnowszym numerze "Newsweeka Polska"
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
