
Przez ostatnie miesiące spór polityczny toczył się wokół Trybunału Konstytucyjnego. Z tego zamieszania korzysta Zbigniew Ziobro, który w spokoju poszerza zakres swojej władzy. Krok po kroku, bez szarż i głośnych konferencji prasowych.
Pamiętacie Zbigniewa Ziobrę z lat 2005-2007? Twardy szeryf, rewolwerowiec, który raz po raz epatuje opinię publiczną rewelacjami o układzie, który niszczy Polskę. Sytuacja polityczna wymagała tego, by ktoś pełnił funkcję wroga, przez którego się nie udaje.
W cieniu Trybunału Dzisiaj tę funkcję przypisano Trybunałowi Konstytucyjnemu, KOD i opozycji. Ale Zbigniew Ziobro nadal na potęgę organizuje spotkania z mediami. Część nadal jest poświęcona wrogowi, czyli m.in. Komisji Europejskiej i Komisji Weneckiej, ale jednak ton jest inny. Minister pokazuje dziennikarzom ekspertyzy swoich ekspertów, a nie nagranie z monitoringu w hotelu czy dyktafon, który ma być "gwoździem do politycznej trumny".
Jednak duża część tych konferencji poświęcona jest kwestiom merytorycznym. Ot, chociażby poniedziałkowa, poświęcona zmianom w pracy komorników. Ziobro czuje, że to obszar wymagający zmian. I przeprowadza je.
Nad-komornik Wykorzystuje budzące powszechne oburzenie sytuacje, takie jak samobójstwo podczas egzekucji komorniczej w Krakowie czy inne nieprawidłowości przedstawicieli tej grupy zawodowej. I rzeczywiście zaproponowana w poniedziałek nowelizacja ustawy o egzekucjach komorniczych naprawia wiele problemów, które powinny być naprawione. Brawa dla Ziobry.
Ale jednocześnie minister dodaje do listy swoich kompetencji kolejne. W ustawie o komornikach to możliwość odwołania komornika ze stanowiska oraz zawieszenia go na każdym etapie postępowania egzekucyjnego.
Nad-prezes Kolejną zmianą, którą Ziobro i jego ludzie próbują przeprowadzić, jest możliwość ustanowienia komisarycznego zarządu nad firmą, która jest przedmiotem postępowania prokuratorskiego. I znowu, cel jest szczytny: sprawniejsze odbieranie majątku przestępcom, którzy przepisują go na "słupy", a sami udają bezrobotnych i bezdomnych.
Jednak znowu szczegóły budzą zastrzeżenia, bo państwo będzie mogło ustanowić zarządcę firmy, wobec której prokuratura ma zastrzeżenia. Bez jakiegokolwiek wyroku sądu. A zbyt wiele razy słyszeliśmy o firmach zniszczonych przez urzędników. I cudowna ręka Ziobry nie wypleni wszystkich takich patologii z systemu.
Nad-prokurator Oczywiście największą zmianą, która najmocniej zwiększyła wpływy Ziobry, było przywrócenie politycznego nadzoru nad prokuraturą. Ale "przywrócenie" to nieco mylący termin, bo dzisiaj minister sprawiedliwości ma dużo większe możliwości niż przed reformą przeprowadzoną przez PO. Może wydawać polecenia prokuratorom każdego szczebla, zmieniać ich decyzje, a także ujawniać publicznie informacje z toczących się śledztw.
PiS i Ziobro wykorzystali to, że w reformie ustanawiającej niezależność prokuratora generalnego sporo było niedociągnięć, a PO nie miała odwagi ich naprawić. Ale zamiast popracować nad ustawą, poprawić sprawność prokuratury, po prostu wrócono do starego systemu. A przy okazji dokonano rewolucji kadrowej, degradując prokuratorów, którzy podpadli PiS.
Imperium Ziobry Dba o rozgłos zarówno na skrajnej prawicy, wstawiając się za narodowcem, który zaatakował policjanta, jak i wśród umiarkowanych wyborców, przekazując swoje 500+ niepełnosprawnemu dziecku. Jednocześnie unika bardzo kontrowersyjnych tematów, wyjątkiem jest powrót do sprawy Romana Polańskiego, za co zresztą minister został skrytykowany także przez sympatyków prawicy.

Ale to drobne potknięcie. Widać, że Zbigniew Ziobro odrobił lekcję ze swojego poprzedniego urzędowania w Ministerstwie Sprawiedliwości. Wtedy szarżował bez naboi w strzelbie i poza masą kurzu nic z tego nie było. Teraz najpierw zbiera amunicję.
