
Serwis tvp.info podaje w wątpliwość, że Katarzyna Kopacz mimo słabego wyniku rozpoczęła specjalizację w trybie rezydentury. Jest on najbardziej pożądanym przez młodych lekarzy. Dla córki byłej premier miejsce się znalazło, choć mieli być lepsi.
REKLAMA
Jak to się stało, że Katarzyna Kopacz jest rezydentką, choć w pierwszej turze nie dostała się na lukratywną specjalizację? - pyta tvp.info. Redakcja rozkłada na czynniki pierwsze sposób przyjmowania lekarzy oraz wyniki przyjętych. Na liście 19 osób córka szefowej rządu za czasów PO była 11 i, jak podkreśla serwis, miała najgorszą notę.
Ewa Kopacz tłumaczy, że każdy ma prawo do odwołania i z tego prawa skorzystała Katarzyna. W ramach limitu rezydentur na specjalizację dostało się pięć osób. Koniec końców było ich więcej, z córką byłej premier i jeszcze trzema lekarzami.
– Nie interweniowałam w tej sprawie. Proszę mi wierzyć, że wszystko było robione z najlepszą starannością – tak sprawę tłumaczy polityk. Jej zdaniem, nie można "doszukiwać się w tym niczego nieuczciwego". Ale według tvp.info jest. Z tekstu dowiadujemy się, że dodatkowa rezydentura kosztowała Ministerstwo Zdrowia ponad 300 tys. złotych. Katarzyna została rezydentką Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Kopacz jako premier zdecydowała zaś o przekazaniu Gdańskiemu Uniwersytetowi Medycznemu 592 mln złotych.
W sierpniu dziennikarka tvp.info Marta Kawczyńska poświęciła uwagę Kindze Dudzie. Poza znanym faktem, że studiuje prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim, zapytała ekspertów, co sądzą o pierwszej córce. W tekście padło stwierdzenie, że jest "trochę wyreżyserowana", nie zabrakło też porównań do Kasi Tusk. Kinga później przestała być dla serwisu interesująca.
źródło: tvp.info
