
Według Aleksandra Kwaśniewskiego, który był gościem środowej "Kropki nad i", tak dobre sondaże poparcia dla Prawa i Sprawiedliwości są związane z prospołecznymi decyzjami rządu, które mają jednak głównie polityczny wymiar i niosą za sobą zagrożenie. – To wszystko jest na ruchomych piaskach, nie jest wyliczone i opowiedziane społeczeństwu – podkreślił były prezydent.
REKLAMA
Jak przekonywał, podstawowy problem rządów PiS polega na tym, że decyzje tej partii mogą "zadławić polską gospodarkę", a – przypomniał gość programu – "jesteśmy przecież krajem na dorobku, który ma wysoki deficyt budżetowy". Jak dodał, niedługo - w kontekście tak "rozdmuchanych programów socjalnych" może się okazać, że stabilność finansowa, jaką Polska osiągnęła w ostatnich latach, runie.
Wielkie niebezpieczeństwo tkwi zdaniem Kwaśniewskiego w forsowanych przez ekipę rządzącą zmianach dotyczących m.in. Trybunału Konstytucyjnego i prokuratury. To wszystko – zastrzegł były prezydent – "destruuje z trudem budowany model państwa demokratycznego". W jego ocenie, Polsce ciągle jednak daleko do państw rządzonych przez Władimira Putina i Aleksandra Łukaszenkę.
Kwaśniewski odniósł się także do ostatniego pomysłu MON w sprawie apelu ku czci ofiar katastrofy smoleńskiej, który ma być odczytywany przy uroczystościach z asystą wojskową. – To jest po prostu nie fair wobec ofiar, wobec wojska i wobec tych uroczystości, którego się odbywają – zwrócił uwagę gość programu. Jego zdaniem, dyrektywa resortu obrony wpłynie na "powodowanie podziałów społecznych".
Zapytany pod koniec o to, kto rządzi Polską, nie miał wątpliwości, że Jarosław Kaczyński. Były prezydent był jednak zdania, że do niedawna główny polityczny rywal prezesa PiS, czyli Donald Tusk, powinien pozostać w Brukseli, bo - tłumaczył - "jest jej bardziej potrzebny niż Warszawie".
