
Wrocławska firma zegarmistrzowska wyceniła naprawę historycznego zegara na 22 tysiące złotych. Szkoły nie stać było na taki wydatek. Z pomocą przyszedł szkolny woźny, który przez miesiąc po godzinach dłubał przy zegarze. I udało mu się go naprawić, za darmo.
REKLAMA
Zegar jest starszy niż budynek szkoły. Według stempla na szkielecie mechanizmu powstał w 1820 roku, ma zatem niemal dwieście lat. Ostatni raz przeszedł przegląd konserwatorski w 1950 roku. Od lat nie chodził. Szkoła chciała go naprawić, ale wycena usługi była za wysoka.
Wtedy do naprawy przystąpił woźny, z wykształcenia mechanik. Okazało się, że zegar ma wszystkie części sprawne, trzeba było tylko dokładnie wyczyścić mechanizm. Po miesiącu pracy zegar znów chodzi i wygrywa kuranty co godzinę. To nie spodobało się okolicznym mieszkańcom, którzy zaczęli się skarżyć na hałas w nocy.
W związku z licznymi skargami tymczasowo wyłącza się kuranty na noc, ale dyrekcja ma nadzieję na to, że uda się wpisać zegar na listę zabytków. Wówczas mógłby grać cały czas, a ewentualne przyszłe naprawy pokrywałby Wojewódzki Urząd Konserwatora Zabytków.
źródło: PolsatNews
Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl
