Samochody po powodzi to okazja dla nieuczciwych handlarzy i źródło problemów dla klientów.
Samochody po powodzi to okazja dla nieuczciwych handlarzy i źródło problemów dla klientów. youtube / Andree219

W Paryżu wciąż walczą z powodzią, a do Polski już zaczęły napływać samochody z zachodniej Europy, których nie opłaca się naprawiać za granicą. W Polsce będą pewnie sprzedawane w okazyjnych cenach.

REKLAMA
Zarobek jest świetny. Zalane auto można zwykle kupić za grosze. Skala zniszczeń w takim samochodzie jest taka, że naprawy dla właściciela pojazdu są zwyczajnie nieopłacalne. Uszkodzeniu ulega elektryka, elektronika, może zostać zniszczony silnik, należałoby też wymienić wnętrze pojazdu, bo gdy stał przez kilka dni w wodzie to zapachu błota prawdopodobnie nie da się już nigdy wyeliminować.
Odkupione od właścicieli za grosze przyjeżdżają do Polski. Tu są prowizorycznie naprawiane, po czym sprzedawane są nieświadomym prawdziwej historii auta klientom. Smród szlamu najłatwiej zamaskować środkami zapachowymi, więc jeśli ktoś w komisie zobaczy auto wypchane choinkami zapachowymi, to należy zachować ostrożność.
Wiele usterek da się zamaskować lub prowizorycznie naprawić, ale warto mieć świadomość, że z zalanym samochodem jest jak z zalanym telefonem. Niby po dokładnym osuszeniu może działać, ale nigdy nie wiadomo, kiedy i w jakiej sytuacji odmówi współpracy.
Jeśli samochód był zalany do połowy koła to zwykle naprawy nie są zbyt kosztowne. Gorzej, jeśli woda podeszła wyżej. Jeśli był zalany po dach to praktycznie nie ma szans na to, żeby przywrócić go do stanu sprzed powodzi, chyba że wymieni się w nim dosłownie niemal wszystko. Takie auta najlepiej omijać z daleka.
źródło: auto-świat

Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl