Skandal w "Krowarzywach" dzieli – po jednej stronie są ci, którzy chcą bojkotować protest pracowników.
Skandal w "Krowarzywach" dzieli – po jednej stronie są ci, którzy chcą bojkotować protest pracowników. Fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta

Od kilku dni trwa konflikt między byłymi pracownikami a szefami popularnej wegańskiej knajpy. Ci pierwsi mieli zostać zwolnieni po tym, jak zawiązali związek zawodowy. Pracodawca przedstawia inną wersję zdarzeń. Część osób zdecydowała się go poprzeć, organizując wydarzenie 'ZJEM w Krowarzywach'.

REKLAMA

– Jeśli ktoś przyglądał się ostatnio tej sprawie, to zapraszam do aktu solidarności z właścicielem i założycielem prężnie działającego (do tej pory) lokalu – brzmi opis przedsięwzięcia. Jego pomysłodawca nie zgadza się bojkot restauracji, przekonując, że "nie warto ubijać krowy". Chciałby, żeby trwała ponad podziałami. I jak na razie trwa, podziały też.

Fot. Screen / Facebook

Dzielą się internauci, po jednej stronie są obrońcy praw pracowniczych, drugą zasilają broniący reguł biznesu. Pomiędzy mamy wiernych klientów knajpy albo zwyczajnie fanów dobrego, wegetariańskiego menu. A nowych faktów w sprawie przybywa. Krzysztof Bożek, współwłaściciel "Krowarzyw"w rozmowie z Inn:Poland wyjaśniał, że nie zwolnił wszystkich pracowników, ale jednego. Pozostali rozpoczęli strajk. Ci, którzy wciąż pracują w innych lokalach, nie chcą być mieszani w aferę.

źródło: Facebook.com