Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta

Podczas obchodów Poznańskiego Czerwca '56 słychać było gwizdy i buczenie. Kierowano je m.in. w stronę obecnego i byłego prezydenta. Jacek Sasin postanowił zinterpretować inwektywy względem obu polityków. Wyciągnął interesujące wnioski.

REKLAMA
W trakcie wystąpienia Andrzeja Dudy, uczestnicy krzyczeli: "Konstytucja!", część trzymała w górze czerwone kartki. Kiedy na scenie pojawił się Lech Wałęsa, zabrzmiały już słowa: "Precz z komuną". Zdaniem Jacka Sasina ostatnie zajście było "spontaniczną reakcją" po wygwizdaniu głowy państwa. To polityk PiS określił już zorganizowanym działaniem.
29 czerwca Sasin mówił, że sytuacja w Poznaniu była skandaliczna. A winę ponosi za to nie kto inny jak prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, również wygwizdany przez tłum. – To były zorganizowane grupy z wuwuzelami, z czerwonymi kartkami KOD-u czy PO – przekonywał na antenie TVP Info parlamentarzysta.
Obchody strajków poprzedziła nerwowa atmosfera na linii MON-Poznań. Antoni Macierewicz chciał, by podczas uroczystości odczytano nazwiska ofiar katastrofy smoleńskiej. Prezydent Poznania mocno się temu sprzeciwił.