Reprezentacja na Lotnisku Chopina
Reprezentacja na Lotnisku Chopina twitter.com/ChopinAirport

Upał, godziny czekania w tłumie i… żadnej serdeczności ze strony idoli - tak część kibiców zapamięta dzień, w którym reprezentacja wróciła do kraju.

REKLAMA
Kibice na lotnisku pojawili się zaraz po tym, kiedy podano prawdopodobną godzinę lądowania. Cierpliwego oczekiwania na bohaterów Euro 2016 nie przerwało nawet godzinne spóźnienie samolotu i kolejne 40 minut, zanim drużyna pojawiła się przy wyjściu. Oczami zebranych możecie to zobaczyć na naszym materiale 360.
Po takiej męce powinna być nagroda. Kiedy wreszcie w drzwiach Lotniska Chopina w Warszawie pojawili się ci, na których tak długo czekał tłum rozległy się pełne entuzjazmu śpiewy i skandowanie nazwisk. Piłkarze to jednak zignorowali, a kibice nie doświadczyli żadnego gestu serdeczności. Kiedy słyszeli swoje imiona, Lewandowski i Błaszczykowski nie zdjęli nawet okularów, żeby spojrzeć na pełne emocji twarze osób, które z różnych części kraju przyjechały tylko by uczcić swoich bohaterów.
Zawodnicy reprezentacji mieli za sobą ciężki dzień. Mecz z Portugalią zakończył się dopiero po północy, a do oddalonego o ponad tysiąc kilometrów hotelu w La Baule dotarli dopiero o świcie. W południe reprezentacja autokarem wyjechała na lotnisko Saint-Nazaire. W Warszawie wylądowali o 15:50.
Wysiadając z samolotu zapewne myśleli o powrocie do domu, a nie o podpisywaniu tysięcy autografów. Mimo to uściśnięcie kilku dłoni byłoby miłym gestem. Namiastką uprzejmości było podziękowanie Lewandowskiego na Twitterze, ale, bądźmy szczerzy, nikt nie jechał na lotnisko żeby czytać twitty.