
Właściwie trudno to nazwać wyborami, skoro kandydatura była tylko jedna. Jarosław Kaczyński kolejne trzy lata będzie przewodniczącym Prawa i Sprawiedliwości. Został wybrany głosami 1008 delegatów, siedmiu było przeciw, jedna osoba wstrzymała się od głosu.
REKLAMA
Jarosław Kaczyński mówił dziś, że nikt nie zapytał go o to, czy chce kandydować. To, że został wytypowany na kandydata traktuje jako szczególne wyróżnienie i dowód zaufania. Podkreślał też, jak wspaniałą drużyną jest PiS. Rzeczywiście, o duchu drużyny najlepiej świadczy fakt, że wszyscy grali do jednej bramki. Nikt się nie zdecydował stanąć przeciwko prezesowi w wyborach.
Te siedem głosów przeciw to dowód, że jakaś demokracja u nas jest. Można powiedzieć, że to były potrzebne głosy.
Prezes zapowiedział, że proces zmieniania Polski będzie kontynuowany. Przy okazji prezes Kaczyński pozwolił sobie na mały żart. 7 głosów przeciwnych jego kandydaturze i jeden wstrzymujący się potraktował jako... oznakę demokracji w Prawie i Sprawiedliwości. Dowcip się chyba spodobał, został przyjęty gromkimi brawami.
Skoro zdobyłem zaufanie, to chcę być szefem rzeczywiście realnym, ten proces zmian prowadzić. Oczywiście nie sam, prowadzić go z innymi, mamy wspaniałą drużynę, ale chciałbym, by ta sprawa była jasna, by to było oczywiste.
Jarosław Kaczyński stoi na czele partii już 26 lat i nic nie wskazuje na to, żeby szybko miała nastąpić zmiana. Chyba dopiero wówczas, gdy odejdzie z polityki i zostanie emerytowanym zbawcą narodu.
Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl
