
Adam Wyrzyk, trener koni wyścigowych, wygrał w niedzielę Warszawskie Derby, o czym pisze stołeczna "Gazeta Wyborcza". Wbrew tradycji nie przyjął on nagrody Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. To był gest wsparcia dla zwolnionych prezesów stadnin.
REKLAMA
– Zrobiłem to w proteście przeciwko "dobrej zmianie" w stadninach koni arabskich w Janowie Podlaskim i Michałowie. Powiedziałem, że rząd Beaty Szydło, odwołując Marka Trelę, Jerzego Białoboka i Annę Stojanowską, znacząco zaszkodził polskiej marce hodowli koni arabskich – tłumaczył "Wyborczej" Wyrzyk.
Jak donosi "GW", zwycięzcą najbardziej prestiżowych i najważniejszych wyścigów był Caccini, koń trenowany przez Wyrzyka. Łukasz Łazarewicz, nowy prezes Totalizatora Sportowego, chciał pogratulować trenerowi w imieniu Andrzeja Dudy. Spotkał się z odmową na oczach m.in. Ryszarda Czarneckiego, wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego z PiS. Ktoś złośliwie skomentował decyzję Wyrzyka, pytając, czy nie przyjmie on też nagrody pieniężnej.
"Dobra zmiana" w stadninach w Janowie Podlaskim i Michałowie zaczęła się odwołaniem ich zarządców. Nikt nie przewidział, jakie będą tego konsekwencje. A były tragiczne - pod rządami następców Treli padły trzy klacze. Właścicielka dwóch to Shirley Watts, żona perkusisty The Rolling Stones. Brytyjka zabrała już pozostałe konie ze stadniny.
źródło: warszawa.wyborcza.pl
