
Tuż po godzinie 13 Prawo i Sprawiedliwość przegłosowało kolejną ustawę o Trybunale Konstytucyjnym. Rządzący przekonują, że to ustawa "naprawcza", opozycja, że ograniczająca możliwość działania TK. Od rana na sali Sejmowej trwała awantura między opozycją a przedstawicielami PiS, w której marszałek Marek Kuchciński znowu dał lekcję tego, jak nie powinno się prowadzić obrad Sejmu.
REKLAMA
W cieniu meczu Walia - Portugalia w Sejmie toczyła się dyskusja o nowej ustawie regulującej prace Trybunału Konstytucyjnego. Zaplanowano ją na zaledwie godzinę, więc wicemarszałek Ryszard Terlecki nie dopuścił do zadawania pytań 37 posłów opozycji. Ci zaczęli zadawać niewygodne dla PiS pytania w kolejnej części, czyli dyskusji nad zmianami w Regulaminie Sejmu.
Prawo i Sprawiedliwość na złamanie karku pędzi z ustawą o Trybunale Konstytucyjnym. W nocy z wtorku na środę obrady Komisji sprawiedliwości trwały do godziny 3.30. O tym, jak były burzliwe pisaliśmy tutaj.
Wszystko zapowiadało, że powtórkę będziemy mieli w nocy ze środy na czwartek, tym razem już na sali Sejmowej. O godzinie 21 zaczęło się drugie czytanie ustawy o Trybunale. Ale zaplanowano je na zaledwie godzinę, w ramach której każdy z klubów miał prawo do złożenia 5-minutowego oświadczenia. Nie pozwolono na pytania, pomimo tego, że zapisało się do nich 37 posłów opozycji.
Korzystając z braku większości posłów na sali, opozycja chciała głosować przerwę, a później wnioskowała o natychmiastowe głosowanie nad projektem. Ale wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki się na to nie zgodził, choć politycy opozycji przekonywali, że to nakazuje regulamin Sejmu. Posłowie Nowoczesnej zebrali się w pobliżu mównicy, a Terlecki zaczął im grozić karami.
Ostatecznie projekt przekazano do komisji, która miała się zebrać jeszcze wieczorem. Ale wobec sprzeciwu opozycji, której tym razem PiS nie miało jak przegłosować, posiedzenie przesunięto na czwartek rano.
Kolejnym punktem w porządku obrad była dyskusja o zmianach w Regulaminie Sejmu. Posłowie opozycji, głównie Nowoczesnej, wykorzystali ją do zadawania pytań o Trybunał. Ale w takich wypadkach Ryszard Terlecki bezpardonowo przerywał im i wyłączał mikrofon. Dość osobliwe postrzeganie parlamentaryzmu, szczególnie, że słowo "parlament" pochodzi od francuskiego "parle", czyli "rozmawiać".
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
