
Narayana Peesapaty wpadł na swój oryginalny pomysł podczas podróży do pracy. Zwrócił uwagę, że czas w autobusie to dla wielu osób idealny moment na śniadanie – ale nie to go zaniepokoiło. Zauważył, że wykorzystywane do tego setki plastikowych sztućców ląduje w koszu po jednorazowym użyciu. Bo co innego można z nimi zrobić? Peesapaty znalazł odpowiedź na to pytanie – można by je... zjeść.
REKLAMA
Oczywiście, nie plastikową wersję. W 2010 roku pomysłowy pracownik organizacji non-profit założył firmę, która produkuje jadalne łyżki wykonane z suszonego prosa, ryżu i pszenicy. Do wyboru są 3 opcje – bezsmakowe, słone (z dodatkiem soli, pieprzu, kardamonu i kuminu) albo słodkie (z odrobiną cukru).
Jeśli skreślasz pomysł z miejsca, ponieważ cierpisz na nietolarancję glutenu – spokojnie, Peespaty pomyślał i o wersji, w której zastępuje pszenicę jęczmieniem i kukurydzą. Wszystkie składniki pochodzą z lokalnych farm w Musheerabadzie w Indiach.
Łyżek wcale nie trzeba jeść – przechowywane w opakowaniu ochronnym mogą przeleżeć do 3 lat, a wyrzucone, rozkładają się w ciągu 3 dni. Dzięki specjalnej technice, można nimi jeść zupę albo jogurt przez 10-15 minut, zanim ulegną rozmiękczeniu.
Paczka 100 łyżek kosztuje zaledwie 4 dolary. Póki co, produkt dostępny jest tylko w Indiach, ale trwają prace zarówno nad poszerzeniem asortymentu o widelce i noże, jak i rozpoczęciem ogólnoświatowej dystrybucji. Ma to nastąpić już w przyszłym roku.
Więcej informacji można znaleźć na stronie firmy.
Partnerem cyklu "Minuta przy kawie" jest Nespresso
