
Najmilszy zwykłemu Kowalskiemu efekt ważnego wydarzenia? Zaczął się nieplanowany długi weekend, bo wielu pracodawców w Warszawie poleciło podwładnym wziąć wolne lub pracować z domu.
REKLAMA
Już tydzień przed szczytem zarządzający Stadionem Narodowym zorganizowali ulokowanym tam kilkudziesięciu firmom przymusową wyprowadzkę. – Na dwa tygodnie stadion wynajął nam biura przy placu Unii Lubelskiej z dala od wydarzenia - mówi jeden z menedżerów technologicznej firmy Nanovo.
W tej wypowiedzi przebija się trochę żalu i rozczarowania, bo ekipa firmy wynajmującej prestiżową lożę na Narodowym wręcz marzyła o okazji do przypadkowego selfie z Barackiem Obamą, Andrzejem Dudą czy Antonim Macierewiczem. A tak, zamknęli firmowe pokoje na klucz i wrócą do nich dopiero za tydzień.
Wyludniona Warszawa
Przy okazji szczytu NATO tak długo straszono warszawiaków komunikacyjnym armageddonem, że w piątek w dniu rozpoczęcia wydarzenia już tylko nieliczni kierowcy poruszali się po pustych ulicach. W godzinach porannego szczytu pomiędzy 8-9 nie było korków, ani objeżdżania ich lokalnymi uliczkami.
Przy okazji szczytu NATO tak długo straszono warszawiaków komunikacyjnym armageddonem, że w piątek w dniu rozpoczęcia wydarzenia już tylko nieliczni kierowcy poruszali się po pustych ulicach. W godzinach porannego szczytu pomiędzy 8-9 nie było korków, ani objeżdżania ich lokalnymi uliczkami.
Tak naprawdę w wielu firmach i instytucjach rozpoczął się długi weekend. Choćby profesor Krzysztof Rączka, dziekan Wydziału Prawa i Administracji UW, puścił do domu wszystkich pracowników administracji. W wydziale (mieści się przy Krakowskim Przedmieściu) pojawili się tylko nieliczni wykładowcy oraz studenci zaliczający ostatnie egzaminy.
Wielu pracodawców wręcz nakazało pracownikom wziąć wolne albo zezwoliło na pracę z domu. Tak było w firmie konsultingowej PWC, gdzie przy biurkach zjawiło się zaledwie 30 procent pracowników. "Kto ma zaległy urlop, niech weźmie wolne, zaplanujcie sobie spotkania z klientami, ewentualnie pracujcie z domu. Do biura mogą przyjść jedynie niezbędni na miejscu pracownicy" - to cytat z maila jednej z warszawskich korporacji z siedzibą przy trasie przejazdu delegatów na szczyt NATO. Podobnie było też w biurze firmy Deloitte. Sąsiaduje z hotelem Westinn, gdzie ulokowano cześć delegacji.
Leniwy dzień
Dla wielu osób polecenie przełożonego, by z powodu szczytu NATO w Warszawie pracować z domu okazało się miłą niespodzianką. – Ponieważ mamy piątek i za chwilę weekend, duża część tej grupy, zwłaszcza osoby nie posiadające nawyku pracy w domu, będzie miała rzeczywiście spore problemy, by zabrać się do pracy. Chęć pospania do godziny 8, leniwe spożycie śniadania, przegląd wydarzeń w telewizji, spędzenie wspólnego czasu z domownikami, przerywanie zajęć przez domowe zwierzęta lub kuriera może sprawić, że właściwie ten dzień będzie wyglądał jak wolny od pracy - komentuje Przemysław Mosakowski, ekspert do spraw produktywności osobistej.
Dla wielu osób polecenie przełożonego, by z powodu szczytu NATO w Warszawie pracować z domu okazało się miłą niespodzianką. – Ponieważ mamy piątek i za chwilę weekend, duża część tej grupy, zwłaszcza osoby nie posiadające nawyku pracy w domu, będzie miała rzeczywiście spore problemy, by zabrać się do pracy. Chęć pospania do godziny 8, leniwe spożycie śniadania, przegląd wydarzeń w telewizji, spędzenie wspólnego czasu z domownikami, przerywanie zajęć przez domowe zwierzęta lub kuriera może sprawić, że właściwie ten dzień będzie wyglądał jak wolny od pracy - komentuje Przemysław Mosakowski, ekspert do spraw produktywności osobistej.
Dodaje, że tak naprawdę rzetelna praca w domu to kwestia wytrenowanych nawyków. – Można produktywnie działać we własnych czterech kątach, jednak wymaga to budowy solidnej samodyscypliny, koncentrowania się na priorytetach, umiejętnego planowania dnia i zdolności wyciskania z każdej minuty maksimum - mówi dalej.
Wydaje się, że jedynym batem na pracującego w domu jest wyznaczony przez szefa deadline - np. oddanie pracy do 14. Jednak taka presja, wyznaczona przecież zdalnie. nie zmotywuje na 100 procent. Tym bardziej nie dzisiaj – w tak "świątecznej atmosferze".
Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl
