
Jak wygląda prawdziwe życie za kuchennymi drzwiami? Co ukrywają przed nami restauratorzy? "Gastrobanda" to książka, która jest skierowana do wszystkich, których nurtują te pytania. W dobie wszechobecnych programów kulinarnych łatwo pogubić się w gastronomicznej rzeczywistości. O kulisach polskich restauracji rozmawiamy z Kamilem Sadkowskim - współautorem omawianej książki i współzałożycielem gdańskiej Akademii Kulinaej Fumenti.
Choć z dzisiejszej perspektywy może się to wydawać dziwne i głupie, ale jakiś czas temu gastronomia była branżą zamkniętą. Jeśli chciałeś pracować jako kelner, to nie wystarczyło odpowiedzieć na ogłoszenie czy zanieść CV do baru. Musiałeś mieć plecy, innymi słowy, ktoś musiał cię polecić. Dlaczego tak? Ano dlatego że gastronomia była całkiem fajnym torcikiem do podziału, a jak się dzielić, to tylko ze swoimi. Ktoś więc musiał cię wprowadzić.
Codzienność w restauracyjnych zakamarkach nie jest dla wszystkich. To nie kwestia płci, chociaż parytet tutaj praktycznie nie istnieje. Generalnie trzeba mieć niezbyt dobrze poukładane w głowie, żeby tutaj zaistnieć, ba, nawet zacząć swoją przygodę z szeroko rozumianą gastronomią. Charakter rasowej waginy jest tutaj najlepszym - fakt, seksistowskim - porównaniem, jakie przychodzi mi do głowy - ona zniesie każdy ból, a jaja są miękkie i kompletnie się nie nadają u osoby pracującej w gastro.
Jeśli chcesz dołączyć do gastrobandy w charakterze kucharza, to zapewne pomyślałeś o jakimś kierunkowym wykształceniu. Sorry, ale edukacja w Polsce nie przygotuje cię do tego zawodu. Dlaczego o tym piszę? Bo trzeba coś z tym zrobić. Nie może być tak, że ludzie, którzy nas karmią, czerpią swoją wiedzę z Internetu albo - co gorsza - z programów telewizyjnych, które są niemalże fabularyzowane.
Napisz do autorki: barbara.kaczmarczyk@natemat.pl
