
Przed kamerami, na oczach świata, Barack Obama skrytykował rządy PiS i stosunek partii do demokracji. Czy będzie miało to znaczenie dla polskiej polityki zagranicznej? O to, co kryje się za słowami prezydenta USA zapytaliśmy Jana Wojciecha Piekarskiego, dyplomatę, wykładowcę Europejskiej Akademii Dyplomacji i eksperta Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego.
REKLAMA
Prezydent Obama powiedział dzisiaj kilka gorzkich słów na temat kondycji polskiej demokracji. Czy z protokolarnego punktu widzenia może to wpłynąć na relacje między naszymi państwami?
Jan Wojciech Piekarski: Takiego zachowania nie należy oceniać w kategoriach dyplomatycznych, tylko politycznych. Przede wszystkim wystąpienie prezydenta Obamy trzeba odczytywać w całości. W pierwszej części mówił pozytywnie o współpracy polsko-amerykańskiej i naszym członkostwie w NATO, a dopiero na końcu dodał krytyczne uwagi. Oczywiście, to nic dobrego, że prezydent Stanów Zjednoczonych musiał zwrócić uwagę na to, że nie wszystkie procesy w Polsce przebiegają prawidłowo.
Czy opinia prezydenta Obamy wpłynie na decyzje podejmowane przez polskich polityków?
Jan Wojciech Piekarski: To zależy od człowieka, który kieruje partią rządzącą. Wbrew oczekiwaniom niektórych, ustawa o Trybunale Konstytucyjnym nie została w trybie nocnym zatwierdzona przez senat i podpisana przez prezydenta. Chociaż doświadczenie podpowiada sceptyczność, to można mieć nadzieję, że okres między 8 a 20 lipca będzie dla prezesa Kaczyńskiego czasem na refleksję. Być może dojdzie do wniosku, że nie warto działać na przekór temu, kogo uważa się za swojego najważniejszego sojusznika.
Jaki obraz Polski takie wystąpienie buduje za granicą?
– Na pewno zostanie to odebrane krytycznie, ale nie bądźmy tak polonocentryczni. To nie było zebranie w sprawie Trybunału Konstytucyjnego, tylko szczyt NATO. Kluczowymi tematami było umocnienie współpracy NATO i UE, czy kwestia udziału Wielkiej Brytanii w Pakcie po ewentualnym opuszczeniu Unii. Opinia międzynarodowa będzie zainteresowana głównie tymi tematami.
Dlaczego prezydent Obama zdecydował się poruszyć tę kwestię publicznie? Wiele osób było oburzonych tym, że wnika w wewnętrzne sprawy suwerennego państwa.
– Proszę pana, suwerenne państwa, wstępując do NATO zgodziły się na przyjęcie pewnych zobowiązań. Zasada w myśl której nie wolno mówić krytycznie o decyzjach innego rzadu stawia w trudnej sytuacji m.in. naszych dyplomatów na Białorusi. Kiedy oni krytykują pewne działania, prezydent Łukaszenka stosuje podobne argumenty. Nie chciałbym aby Polska szła w jego ślady.
Czy w polityce zagranicznej USA zdarzały się podobne uwagi?
Tak. Nie jest to precedens. Prezydent Obama wyrażał negatywną opinię nawet na temat swojego największego sojusznika na Bliskim Wschodzie, którym jest Izrael. Mówił wprost, że niektóre działania rządu nie sprzyjają procesowi pokojowemu. Oczywiście nie oznaczało to, że USA zmniejszyło swoje zaangażowanie we współpracę z Izraelem i gwarantowanie mu bezpieczeństwa, jako sojusznikowi. Z tego punktu widzenia możemy mieć pewność, że te zobowiązania, które USA podjęły wobec Polski zostaną spełnione, niezależnie od tego jak potoczą się sprawy wokół TK.
Napisz do autora: mateusz.albin@natemat.pl
