
Hakerzy z grupy "Pravyy Sector" zagrozili polskiemu rządowi, że ujawnią ankiety personalne naszych oficerów. Zażądali 50 tys. dolarów w zamian za powstrzymanie się od publikacji. Rzecznik ministerstwa obrony uspokaja, że wszystko jest pod kontrolą.
REKLAMA
Hakerzy ujawnili dane osobowe jednego z polskich oficerów aby udowodnić, że mają dostęp do baz danych MON. Ale jak czytamy w oświadczeniu zamieszczonym na stronie internetowej ministerstwa, opublikowany przez hakerów przykład to jednostkowy i nieaktualny przypadek.
– W związku z informacjami o włamaniu się do sieci komputerowej MON, wyjaśniamy, że była to manipulacja mającą stworzyć wrażenie groźnego ataku cybernetycznego – wyjaśnia rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz.
Opublikowane dane personalne miały pochodzić z jawnej sieci MON. – Nie zawierały informacji tajnych, były nieaktualne (2012 r.) i ograniczały się do jednej osoby. Systemy kierowania i dowodzenia Ministerstwa Obrony Narodowej i Sił Zbrojnych RP działają bez zakłóceń i są całkowicie bezpieczne. Trwają czynności wyjaśniające wszystkie okoliczności, w jakich doszło do tego incydentu – napisał rzecznik.
źródło: mon.gov.pl
