
Tom Currie pracował w barze nad brzegiem oceanu w Nowej Zelandii. Nuda straszna. Tom jednak odnalazł swoją życiowa misję. Gdy odkrył Pokemon Go, rzucił fartuch baristy i teraz zbiera stwory. Jak skończy wróci do domu i znajdzie sobie jakaś pracę.
REKLAMA
– Zawsze wiedziałem, że będziesz sławny – usłyszał nawet od ojca.
Rzeczywiście, w dobie pokemonowego szaleństwa Tom Currie wyrasta na idola. No cóż... złapał ich dotychczas ponad 90 ze 150.
Składając wypowiedzenie nie przyznał się, że jego zamiarem jest zbieranie Pokemonów. Dopiero, gdy zaczęto pytać o niego zostawił szefowi numer telefonu dla dziennikarzy.
–Jeden facet na Facebooku nazwał mnie bohaterem – wyznaje Currie. Gdy wróci z podróży do rodzinnego Auckland zamierza znaleźć sobie jakaś pracę. Najpierw jednak pokemony...
Tymczasem zwolennicy teorii spiskowych mają swoją opinię o szaleństwie, które ogarnęło świat i nazywa się Pokemon Go. Niektórzy twierdzą nawet, że to spisek CIA. Ale spokojnie, specjalnie dla Was sprawdziliśmy wszystkie mity.
Napisz do autora: wlodzimierz.szczepanski@natemat.pl
Źródło: bbc.co.uk
