Co kryje się za Pokemon Go? Jeżeli szukacie paliwa dla swojego wewnętrznego paranoika - internet was nie zawiedzie.
Co kryje się za Pokemon Go? Jeżeli szukacie paliwa dla swojego wewnętrznego paranoika - internet was nie zawiedzie. fot. Materiały prasowe / edycja: naTemat

Myśleliście, że to tylko fajna aplikacja i niewinna zabawa w łapanie stworków? Najwyraźniej gra pochłonęła was już tak bardzo, że nie zaglądacie do internetu. Wiedzielibyście wtedy, że to wszystko to spisek CIA, a "Pokemon Go" to samo zło! Tak przynajmniej twierdzą fani teorii spiskowych.

REKLAMA
Już praktycznie cały zachodni świat ruszył w pogoń za Pokemonami na ulicach, w parkach, kościołach i lotniskach. Myśleliście, że chodziło o dobrą zabawę, ale są ludzie, którzy domyślili się o co w tym wszystkim chodzi. To te same osoby, które owinęły głowy folią aluminiową, żeby ukryć swoje myśli przed obcymi i zamykają okno z obawy przed rozpylanymi przez rząd światowy chemtrails. Jakie spiski kryją się za niewinnymi stworkami z ekranu smartfona?
logo
To wszystko spisek CIA! Twórca gry dostawał pieniądze z agencji!
To była kwestia czasu. Jeżeli gdziekolwiek pojawia się kwestia udostępniania informacji, prędzej czy później, ktoś znajdzie związki z CIA. Burzę rozpętał użytkownik Reddita, który zwrócił uwagę, że aby złapać Pokemona należy udać się w określone miejsce i wycelować w niego obiektyw aparatu. W czym problem? Użytkownik pyta dlaczego gra po prostu nie weryfikuje jego położenia przez GPS. Ma już odpowiedź na to pytanie: w ten sposób gracze dobrowolnie wzbogacają bazę wywiadu o miliony zdjęć wnętrz budynków z geolokalizacją.
Fakty: Użytkownik Reddita zdaje się nie zwracać uwagi na to, że użycie aparatu komórki jest kluczowym elementem rozgrywki i bez tego nie byłoby żadnej zabawy. Mimo wszystko, w historii jest ziarnko prawdy. Za Niantic Inc. (producent gry) stoi John Hanke, który był także założycielem Keyhole, Inc. Projekt tej firmy ostatecznie przekształcił się w Google Earth i rzeczywiście pośrednio finansowała ją CIA. Jeżeli nowe Pokemony są projektem dla CIA, to Hanke pracuje bardzo powoli. Od tamtego czasu minęło już 12 lat.
logo
Grasz w Pokemon GO? Stałeś się darmowym dronem dla Google’a
Łańcuszek, który od soboty zatacza coraz szersze kręgi na Facebooku to pochodna historii o CIA. W skrócie, chodzi o to, że zdjęcia robione przez aplikację trafiają do bazy Google i wkrótce staną się biblioteką zdjęć podwórek i wnętrz na Google Maps. Gracze Pokemon Go mieli stać się darmową wersją słynnych samochodów Google. Różnica polega na tym, że gigant w ten sposób pozyskuje zdjęcia prywatnych posesji. „Nie pozwólcie nikomu grać w waszych domach i na waszych posesjach” – ostrzega wiadomość.
Fakty: Niantic zaczynało jako startup w Google, ale obecnie oba przedsiębiorstwa są niezależnymi podmiotami. Podobnie jak w powyższym przykładzie, w CV Hanke’a znajdziemy informacje o pracy przy projektach Google’a, co jest paliwem dla paranoików. Mimo to, żadne materiały z aplikacji nie są zapisywane na serwerach Google’a. Jeżeli ktoś nadal ma wątpliwości zawsze może wyłączyć funkcję rozszerzonej rzeczywistości. Rozgrywka będzie co prawda uboższa, ale nadal możliwa.
logo
Pokemon Go stworzono jako zasłonę dymną. Odwraca uwagę ludzi od ważnych spraw
W USA dochodzi do napięć po strzelaninach w Baton Rouge. W Turcji wojsko usiłuje dokonać przewrotu. Rząd amerykański publikuje raport na temat związków Arabii Saudyjskiej z zamachami w World Trade Center. I zupełnie przypadkiem, kiedy świat wrze, w sieci pojawia się aplikacja, na której skupia się uwaga wszystkich ludzi. Czy to mógł być przypadek?
Fakty: Bądźmy poważni. Pod ten schemat można podstawić wszystko. W tym samym czasie, kiedy w kinach był najlepiej zarabiający film wszech-czasów, czyli „Avatar”, w życie wszedł Traktat Lizboński. Mało? Premiera rodzimego „Wiedźmina 3” nastąpiła mniej więcej w tym samym czasie, co trzęsienie ziemi w Nepalu, Noworosja zawiesiła działalność, a w Irlandii głosowano nad małżeństwami homoseksualnymi. Które z tych wydarzeń chciał ukryć CD-Projekt?
logo
Bezduszni kapitaliści chcą nas zaciągnąć do sklepów
Ludzie wyszli z domów i zaczerpnęli świeżego powietrza. Dzieci, zamiast siedzieć w domu, biegają po parkach i same domagają się wizyt w zabytkowych miejscach. O co w tym wszystkim chodzi? Oczywiście o pieniądze.
Fakty: Akurat w tym przypadku ciężko stanąć w obronie Pokemonów. Niantic nie kryje się z chęcią wprowadzenia sponsorowanych lokacji. W momencie kiedy coraz więcej firm widzi przyszłość reklamy w beaconach, ciężko jednak być zdziwionym i traktować to jako handlową konspirację.
logo
To wszystko szatan! Chroń swoją duszę!
Od Pokemona już tylko krok do demona. Okultystyczna niesława ciągnie się za japońskimi stworkami niemal od początku. Jeżeli wychowywaliście się na przełomie wieków na pewno pamiętacie wykrzykiwane z ambony i przez katolickie media ostrzeżenia. Głównym konkurentem Nintendo w walce o dusze dzieci był wtedy Harry Potter.
„Pokemony poza narażaniem dzieci na obcowanie z przemocą, wpływają na nieukształtowany umysł dziecka elementami filozofii i religii dalekiego Wschodu. Nierzadko traktowane są jak magiczne amulety, chroniące nie tylko przed innymi pokedemonami, ale tez jakimiś elementami rzeczywistego świata. Niesie to ze sobą dodatkowe zagrożenia duchowe i psychologiczne” – pisał portal Katolik.pl. No cóż, dzisiaj Pokemony faktycznie trafiły do rzeczywistego świata.
Fakty: Przeprowadziliśmy w redakcji krótką ankietę, wśród osób, które 15 lat temu oglądały Pokemony w telewizji, a dziś ścigają je po mieście. Nie zadeklarowano żadnego przypadku opętania.

Napisz do autora: mateusz.albin@natemat.pl