Kto może, ten ucieka. Krakowianie boją się zamachów i tłumu więc masowo opuszczają Kraków podczas ŚDM
Kto może, ten ucieka. Krakowianie boją się zamachów i tłumu więc masowo opuszczają Kraków podczas ŚDM Fot. Lukasz Krajewski / Agencja Gazeta

Nie wszystkich cieszą Światowe Dni Młodzieży. Życie zwykłych mieszkańców Krakowa na kilka dni zamieni się w koszmar, o który wcale nie prosili. Władze miasta i pracodawcy radzą krakowianom, aby na te kilka dni opuścili miasto. Wielu nie trzeba namawiać, bo już dawno zaplanowali ucieczkę przed ŚDM.

REKLAMA
– Kto może, ten ucieka. Ja wysłałem swoją żonę z dzieckiem na wakacje – mówi Karol, który mieszka kilkaset metrów od krakowskich Błoń. Mój rozmówca nie chce nakręcać atmosfery paniki i zapewnia, że nie zna osobiście nikogo, kto opuszczałby miasto ze względu na zamachy. Ale jak mówi, wiele osób właśnie z tego powodu nie chce pracować przy ŚDM. A takich osób - sprzedawców, ochroniarzy, wolontariuszy będą tysiące.
Karol
Mieszkaniec Krakowa

Moja córka ma niecały rok. Nie boję się tego, że ludzie zadepczą nas we własnym mieszkaniu, tylko o to, co będzie w razie potrzeby dostania się do szpitala. Takie miejsca mogą być przepełnione, nie wspominając o problemach z samym dojazdem.

logo
Światowe Dni Młodzieży zaczynają się już za kilka dni Fot. Łukasz Krajewski / Agencja Gazeta
Innego zdania jest żona Karola. – Boję się bardzo. On jest właśnie jedną z osób, które pracują przy organizacji ŚDM. Schizuję się, że jak coś się wydarzy, to na sto procent on będzie w najbliższej okolicy – mówi mi Anka, żona Karola.
Anka
Opuściła Kraków na czas ŚDM

Boję się też, że nawet jeśli zamachu nie będzie to może wybuchnąć panika. ludzie są teraz przeczuleni. Na Krakowskim rynku w Boże Ciało ktoś zostawił opakowanie po gazie do zapalniczek i ludzi zaczęli gadać między sobą, że to bomba może być. Wtedy przyszedł ochroniarz i wziął w rękę to pudełko i poszedł. Ale prawda jest taka, że tak może wyglądać bomba, a nasze służby są właśnie tak przygotowane, żeby podejrzany przedmiot szturchnąć nogą i podnieść.

O strachu przed ŚDM słyszy się dzisiaj w domach, na krakowskich ulicach oraz z mediów. Portal krknews.pl zamieścił artykuł Łukasza Mordarskiego, który pisze o lęku przed ŚDM. Za grosz nie wierzy zapewnieniom władz, które starają się uspokajać pielgrzymów i mieszkańców. Każdy zdaje sobie sprawę, jak wielu ludzi przyjedzie w okolice Krakowa. Nikt nie może dać żadnych gwarancji bezpieczeństwa.
Strach o dzieci
Mordaski pisze o ludziach, którzy wyjeżdżają z Krakowa właśnie z powodu strachu przed zamachami. – Moje dzieci tam będą i… prawdę mówić nie wiem, co zrobić. Czy im w ogóle pozwolić wziąć udział w mszy podczas ŚDM. Z jednej strony to okazja przeżyć taką uroczystość, a z drugiej boję się o ich życie – twierdzi pani Elżbieta, matka dwóch gimnazjalistów cytowana przez Krknews.pl. Ten strach spotęgowały zamachy w Nicei, które są jasnym sygnałem, że dziś nikt w Europie nie może czuć się bezpiecznie.
logo
Światowe Dni Młodzieży oznaczają utrudnienia dla mieszkańców Krakowa i okolic. Fot. Waldemar Gorlewski / Agencja Gazeta
– Pracuję w instytucji publicznej i w zeszłym tygodniu policja przeszkoliła nas z materiałów ABW na wypadek zamachów – mówi Paulina z Krakowa. Sama zostaje w mieście, choć też planowała ucieczkę - podobnie, jak połowa jej firmy. Szefowie Pauliny zakazali jednak brania urlopów na czas ŚDM, bo wszystkie ręce będą potrzebne na pokładzie.

Karol, który pracuje przy organizacji ŚDM mówi wprost. – W mojej ocenie prawdopodobieństwo zamachów jest duże, ale ja się nie boję. Nie ma na świecie systemów, które skontrolują półtora miliona ludzi – mówi. Ma nadzieje, że jeśli coś się wydarzy, nie będzie go wtedy w pobliżu. Dziś, podobnie jak inni mieszkańcy Krakowa bardziej martwi się o dojazd do pracy. Aby dostać się do biura, będzie potrzebował aż trzech różnych przepustek. Właśnie dlatego pracodawcy zalecają, aby właśnie w tym czasie krakowianie wybierali się na urlopy lub pracowali zdalnie.
Zagrożenie? Biznes!
Niektórzy krakowianie śmieją się z tych obaw. ŚDM nie jest dla nich zagrożeniem, tylko szansą na biznes. Power banki, płaszcze przeciwdeszczowe, czy nawet zwykłe drożdżówki. Sprzedawcy prześcigają się w pomysłach na biznes i ani myślą o ucieczce. Niektórzy wyjeżdżają tylko po to, aby wynająć swoje mieszkania pielgrzymom.
W Krakowie krąży dziś wiele plotek na temat Światowych Dni Młodzieży. Mówi się, że nie będą działały telefony komórkowe, a nawet urządzenia komunikacyjne używane przez organizatorów. Wszystko z powodu ogromnej liczby ludzi na małym obszarze.
Służby nie ujawniały dotąd żadnych wiarygodnych przesłanek, które potwierdzałyby zasadność obaw mieszkańców Krakowa i części pielgrzymów, którzy zrezygnowali z przyjazdu na ŚDM. Jednak każdy racjonalnie myślący człowiek wie, że organizacja tak dużej imprezy zawsze wiąże się z ryzykiem, a działający w konspiracji agenci nie zdradzą swoich technik operacyjnych.

Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl