
Co najmniej od roku lat fani Jamesa Bonda spekulują, kto wcieli się w jego rolę w najnowszej części. Przez to kinomaniacy mają wrażenie, że nowe przygody agenta 007 będą wyświetlane w kinach już niebawem. Jedno w tym temacie jest pewne - nie stanie się to przed 2018 rokiem.
REKLAMA
Póki co producent najnowszych przygód Bonda Barbara Broccoli pracuje nad innymi projektami. To opóźnienie może wynikać z tego, że Broccoli upiera się, aby w rolę najsłynniejszego agenta specjalnego na świecie ponownie, po raz ostatni, wcielił się Daniel Craig. Kobieta chce, aby scenariusz nowego Bonda był tak dopracowany i dobry, aby Craig zgodził się na wystąpienie w filmie. Jednak aktor oficjalnie potwierdził, że do tego nie dojdzie.
Oznacza to, że producenci mają spory problem. Idris Elba, którego nazwisko najczęściej pada w dyskusjach o godnym następcy Craiga, sam siebie „wykluczył” z walki o tę rolę. Powiedział, że jest na nią za stary (ma 43 lata), mimo że Craig jest od niego o pięć lat starszy. – Bieganie dookoła za kobietami, pościgi samochodowe, picie Martini, kto by tego chciał w moim wieku? To brzmi okropnie – z humorem stwierdził aktor.
A może Bond powinna być kobietą? Dwa miesiące temu fani agenta 007 zorganizowali na Twitterze plebiscyt, gdzie pod hashtagiem #NextBond wymieniali nazwiska aktorów, których chcieliby oglądać w kolejnej części przygód dzielnego agenta brytyjskiej królowej. I okazało się, że nazwisko Gillian Anderson pojawiało się tam bardzo często!
źródło: Sky.com
