
Kuba Wojewódzki pokazał na Facebooku zdjęcie kierowcy, który miał mu pokazać środkowy palec. Upublicznił też jego numery rejestracyjne. Komentatorom na jego profilu niezbyt się to spodobało...
"Ten miły pan ze zdjęcia wraz z małżonka dość wymownie pokazywali nam znak fuck na drodze w okolicach Gdyni. Czy ktoś może zna jego adres, bo chciałbym mu odpowiedzieć, że nie współżyję z nieznajomymi" – napisał na Facebooku Wojewódzki. Pokazał też tablicę rejestracyjną i twarz tego "agresora". Pewnie liczył na poklask internautów. Stało się jednak inaczej.
W komentarzach dominują krytyczne głosy. "Panie Kubo czy z glowa wszystko w porzadku czy pieniazki w d...poprzewracaly? Co to za jazdy z upublicznianiem twarzy i blach? Pierwszy raz ktos komuś srodkowy palec pokazal? Ludzie no wielka obraza majestatu widzę.." – brzmi ten najpopularniejszy.
Inni też zwracają uwagę, że publikowanie wizerunku a także numerów tablicy rejestracyjnej to gruba przesada. "Chamstwo na drodze" to problem, ale tak się go nie załatwia.
Co na to sam zainteresowany? "To Pani nabywa kulturę za pieniążki ? Gratuluje. Również gratuluje akceptacji wysublimowanych norm społecznych. Załączam serdeczne fucki ;)" – odpowiedział jednej z komentujących.
To nie pierwszy raz, kiedy Wojewódzki używa takiej metody. Wcześniej publikował zdjęcie fotoreportera, którego "przyłapał" na gorącym uczynku.