Jedni przeżywają ŚDM w Krakowie, inni śmieją się z papieża Franciszka.
Jedni przeżywają ŚDM w Krakowie, inni śmieją się z papieża Franciszka. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Jedni się gorliwie modlą i przeżywają ŚDM całym sobą. Inni krytykują i wyśmiewają. Gdy Franciszek mówił o rodzinie – że nie jest ekspertem i co on tam wie. Gdy mówił o uchodźcach – że nie jest nieomylny i tu myli się strasznie. Gdy przemawiał na Wawelu – że mówi same ogólniki, nic od serca. Że jest miękki, głosi banały. Drwi Ziemkiewicz, Winnicki, Rokita i wielu internetowych anonimów. Z lewej i prawej strony.

REKLAMA
Tak ginie autorytet papieża, którym niemal bezkrytycznie darzono Jana Pawła II. Dziś każdy może go obśmiać, a nawet powiedzieć, że jest idiotą. Komentatorzy, również katoliccy, coraz bardziej tu sobie poczynają. I dzieje się coś, co za JP II byłoby raczej nie pomyślenia. "Łatwo jest obśmiewać papieża. Czy my mamy jeszcze jakieś autorytety? Czy tylko kult własnego ja?" – zapytał ktoś w sieci przerywając tym wpisem serię prześmiewczych, a nawet nienawistnych opinii. Jak, na przykład, taka:
logo
Fot. Screen/gazeta.pl
"Normalnie, aż mnie zwaliło z nóg"
W czwartek Franciszek mówił o rodzinie i małżeństwie. O trzech słowach: "proszę, przepraszam, dziękuję", które pomagają trwać w małżeństwie. Dawał rady młodym – prostym językiem, bardzo wprost. Niby oczywiste, ale ilu młodych i starych je stosuje? Wielu odebrało te słowa poważnie. Właśnie w tej prostocie przekazu widząc ich wagę i siłę. Bardzo dobrze, że papież je przypomniał. Jedna z internautek: "Mojemu ojcu korona by z głowy spadła jakby użył jednego z tych słów rozmawiając z moją matką. Może dlatego małżeństwo moich rodziców jest nieudane?".
Powód do śmiechu podany jednak niemal na tacy: "Ale odkrywcze słowa powiedział!", "I jak tu nie dębieć z zachwytu?", "Normalnie aż mnie zwaliło z nóg po tych odkrywczych słowach papieża!!! :-)", "Dziękujemy ci Wujku Dobra Rada" – to z gazety.pl. Ale na prawicy wcale nie lepiej. "Poziom nauczania - jeżeli tak w ogóle można powiedzieć jest żenująco płytki, dzieci w przedszkolu na takie katechezy chodzą" – to z niezaleznej.pl. "Co to ma być?" – tak pytają katolicy.
Papież Franciszek

"Jest rzeczą normalną - zdarza się, że mąż i żona kłócą się, podnoszą głos, walczą. I czasem tłucze się talerze, ale nie lękajcie się, kiedy coś takiego się dzieje. Dam wam radę – nigdy nie kończcie dnia bez pogodzenia się".

Nie da się ich porównać
Franciszek nie jest Janem Pawłem II, a tego chyba wielu by chciało. Ciągle te porównania. Wytykają mu, że jest na poziomie dzisiejszego intelektu młodych. Mało kto zrozumiałby dziś filozoficzne przesłania JPII. I w ogóle – uczy świeckości, ma chyba problem ze świętością. Wręcz pastwią się nad nim niektórzy. Na przykład, że przez gardło nie przechodzą mu słowa "niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Ktoś wnikliwie zaobserwował nawet, że papież Franciszek jeszcze ani razu nie powiedział czegoś w rodzaju "trwajcie w Jezusie Chrystusie, módlcie się, wasza siła będzie z Jezusa Chrystusa". W jego wystąpieniach brakuje też takich słów jak "grzech".
logo
logo
logo
Fot. Screen/niezalezna.pl
"Jako wierzący katolik nie zgadzam się z papieżem"
Sprawa uchodźców tylko dolała oliwy do ognia. Choć Jan Paweł II przed swoją śmiercią głosił, że "jako 'strażnicy' chrześcijanie winni przede wszystkim usłyszeć wołanie o pomoc tak licznych migrantów i uchodźców".
Jednak drwina z Franciszka w tej materii jest ogromna. Robert Winnicki, poseł nacjonalista, z powodu słów papieża zrezygnował nawet z udziału w papieskiej mszy św. Informując o tym na Facebooku, że "fundamentalnie nie zgadza się ze stanowiskiem Franciszka". Podkreślił, że stwierdza to jako wierzący, praktykujący katolik, członek wielu wspólnot religijnych. "Pasterze nie powinni prowadzić swoich owiec na rzeź. Zrezygnowałem z przysługującego mi jako posłowi miejsca na mszy papieskiej" – taki był argument. Drwinę Rafała Ziemkiewicza odnotowała nawet katolicka "Fronda" pisząc, że chciał usłyszeć tylko to, co chciał.
"Chciałbym zostać katolikiem"
Gdy papież mówi proste rzeczy, najwyraźniej nie docierają one do wyższych intelektów, ale trafiają do innych. Wcale nie mniejszych. Młodzież jest zachwycona, a o to w ŚDM przecież chodziło – żeby dotrzeć do młodych. Gdy dziennikarz TVP Info pytał młode dziewczyny z Gorzowa Wielkopolskiego, co zapamiętały ze słów papieża recytowały je tak dokładnie, jakby nauczyły się na pamięć.
Dochodzą też głosy takie, jak te – ludzi niewierzących. Czy Franciszek może przyciągnąć ich tym, co wielu katolikom się w nim nie podoba?
logo
Fot. Screen/niezalezna.pl
logo
Fot. Screen/Facebook
Pod tym wpisem Marcina Mellera ktoś napisał, że jego również Franciszek ujmuje swoimi prostymi, ale mądrymi słowami. "Jestem katolikiem, ale czasami zastanawiam się czy głośno o tym mówić, ponieważ za wielu którzy tak się nazywają wstydzę się. Nie mogę już znieść tego, że ci rzekomi "katolicy" nie mają nic z wiarą wspólnego, a słów wielu autorytetów słuchają, a ich nie próbują zrozumieć i przenieść na swój grunt".
Zamiast obśmiewać i krytykować, może warto wyciągnąć z tej nauki Franciszka jak najwięcej. Wycisnąć, ile się się da. I zastosować te proste, choć jak się okazuje dla niektórych bardzo trudne, zasady. Niby nic, a jednak może być inaczej.

napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl