
Jedni się gorliwie modlą i przeżywają ŚDM całym sobą. Inni krytykują i wyśmiewają. Gdy Franciszek mówił o rodzinie – że nie jest ekspertem i co on tam wie. Gdy mówił o uchodźcach – że nie jest nieomylny i tu myli się strasznie. Gdy przemawiał na Wawelu – że mówi same ogólniki, nic od serca. Że jest miękki, głosi banały. Drwi Ziemkiewicz, Winnicki, Rokita i wielu internetowych anonimów. Z lewej i prawej strony.
W czwartek Franciszek mówił o rodzinie i małżeństwie. O trzech słowach: "proszę, przepraszam, dziękuję", które pomagają trwać w małżeństwie. Dawał rady młodym – prostym językiem, bardzo wprost. Niby oczywiste, ale ilu młodych i starych je stosuje? Wielu odebrało te słowa poważnie. Właśnie w tej prostocie przekazu widząc ich wagę i siłę. Bardzo dobrze, że papież je przypomniał. Jedna z internautek: "Mojemu ojcu korona by z głowy spadła jakby użył jednego z tych słów rozmawiając z moją matką. Może dlatego małżeństwo moich rodziców jest nieudane?".
"Jest rzeczą normalną - zdarza się, że mąż i żona kłócą się, podnoszą głos, walczą. I czasem tłucze się talerze, ale nie lękajcie się, kiedy coś takiego się dzieje. Dam wam radę – nigdy nie kończcie dnia bez pogodzenia się".
Franciszek nie jest Janem Pawłem II, a tego chyba wielu by chciało. Ciągle te porównania. Wytykają mu, że jest na poziomie dzisiejszego intelektu młodych. Mało kto zrozumiałby dziś filozoficzne przesłania JPII. I w ogóle – uczy świeckości, ma chyba problem ze świętością. Wręcz pastwią się nad nim niektórzy. Na przykład, że przez gardło nie przechodzą mu słowa "niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Ktoś wnikliwie zaobserwował nawet, że papież Franciszek jeszcze ani razu nie powiedział czegoś w rodzaju "trwajcie w Jezusie Chrystusie, módlcie się, wasza siła będzie z Jezusa Chrystusa". W jego wystąpieniach brakuje też takich słów jak "grzech".
Sprawa uchodźców tylko dolała oliwy do ognia. Choć Jan Paweł II przed swoją śmiercią głosił, że "jako 'strażnicy' chrześcijanie winni przede wszystkim usłyszeć wołanie o pomoc tak licznych migrantów i uchodźców".
Gdy papież mówi proste rzeczy, najwyraźniej nie docierają one do wyższych intelektów, ale trafiają do innych. Wcale nie mniejszych. Młodzież jest zachwycona, a o to w ŚDM przecież chodziło – żeby dotrzeć do młodych. Gdy dziennikarz TVP Info pytał młode dziewczyny z Gorzowa Wielkopolskiego, co zapamiętały ze słów papieża recytowały je tak dokładnie, jakby nauczyły się na pamięć.
napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl
