535 Pluton Słowaków - jedyny oddział walczący w powstaniu, złożony niemal w całości z cudzoziemców.
535 Pluton Słowaków - jedyny oddział walczący w powstaniu, złożony niemal w całości z cudzoziemców. Fot. Wikimedia Commons / domena publiczna

Walczyli ramię w ramię z Polakami, choć różnili się pochodzeniem. Część z nich, jak Węgrzy, choć oficjalnie sojusznicy III Rzeszy, odmawiali walki, a nawet przechodzili na pozycje powstańcze. Inni - jak pluton Słowaków - od początku wspierali akowców. Wśród cudzoziemców, którzy uczestniczyli w Powstaniu Warszawskim był też... jeden Nigeryjczyk. Zwyciężyła idea wolności i zjednoczenie w walce o słuszną sprawę.

REKLAMA

SŁOWACY

Nasi południowi sąsiedzi służyli w jedynym niemal w całości cudzoziemskim oddziale w ramach Armii Krajowej, który wziął udział w powstaniu - plutonie 535. Na jego czele stanął Miroslav Iringh, który z jak najlepszej strony dał się poznać już we wrześniu 1939 roku, gdy jako żołnierz Ochotniczego Legionu Czechów i Słowaków, walczył w obronie Warszawy. Okupowana polska stalica była jednym z centrów słowackiej konspiracji, to tu właśnie w 1943 roku zawiązano Słowacki Komitet Narodowy, m.in. z inicjatywy Iringha.

Oddział liczył ok. 60 zbrojnych, przy czym prawie połowę stanowili Słowacy. Służyli pod własnym sztandarem - obok słowackiego godła umieszczono na nim polskiego orła białego. Nosili także opaski w barwach narodowych (biało-niebiesko-czerwone). Pluton, choć w większości złożony ze Słowaków, był istną mozaiką narodów i miał charakter ochotniczy. Wśród żołnierzy byli też Francuzi, Gruzini, Węgrzy, Ormianie, a także Czech, Ukrainiec i Azer. Skład osobowy uzupełniano... Polakami.

Miroslav Iringh - dowódca 535 plutonu Słowaków.
Miroslav Iringh - dowódca 535 plutonu Słowaków. Fot. Wikimedia Commons / domena publiczna

Żołnierze plutonu brali udział w walkach od samego początku powstania. W pierwszych dniach sierpnia szturmowali razem z innymi oddziałami AK Belweder, ale w wyniku wysokich strat własnych byli zmuszeni do odwrotu. Później, w ramach innych zgrupowań, Słowacy (i nie tylko) walczyli na Czerniakowie, Powiślu, a także w Śródmieściu. W połowie września pomagali żołnierzom 1 Armii Wojska Polskiego w desancie na przyczółku czerniakowskim.

W Powstaniu Warszawskim poległo 26 żołnierzy plutonu. O ich ofiarności przypomina dziś Skwer Iringha na warszawskim Czerniakowie.

WĘGRZY

W sierpniu 1944 roku w okolicach Warszawy stacjonowało kilkadziesiąt tysięcy Węgrów - 5 Dywizja (rejon Góry Kalwarii i Wilanowa oraz na północ od Piaseczna), 12 Dywizja (głównie na krańcu Puszczy Kampinoskiej) oraz 23 Dywizja (rejon Tomaszowa Mazowieckiego) - wszystkie, w ramach II Korpusu Rezerwowego, wchodziły od 5 sierpnia w skład niemieckiej 9 Armii. Całość sił węgierskich uzupełniała 1 Dywizja Honwedów, stacjonująca na przedmościu praskim.

Węgierskie wojska odgraniczały pozycje partyzantów od epicentrum walk. Na bezpośredni udział w boju, czego życzyli sobie Niemcy, nie było zgody nie tylko dowództwa, ale i rządzących w Budapeszcie. "Nie mamy czego w Warszawie szukać. Polacy są naszymi przyjaciółmi, a Niemcy towarzyszami broni. Nie wolno nam dać się wciągnąć w ich spór" - miał powiedzieć admirał Horthy.

Generał Bela Lengyel (nazwisko w języku węgierskim dosłownie oznacza "Polak"), który w trzeciej dekadzie sierpnia 1944 roku objął dowództwo nad II Korpusem, nalegał na zwolnienie go z obowiązku ostrzeliwania pozycji polskich na Mokotowie. Dowódca 9 Armii Nicolaus von Vormann zgodził się, wiedział bowiem, że rzucenie do walki Węgrów przyniesie skutek odwrotny do zamierzonego.

Dowodzący generał Królewskiego Węgierskiego II Korpusu Rezerwowego na moje zapytanie o zachowanie jego oddziałów wobec Polaków zameldował: (...) Oddziały są serdecznie witane przez polską ludność. Już teraz wystąpiły oznaki bratania się; przywódcy ruchu narodowego usiłują nawiązać bezpośredni kontakt z dowódcami. Węgrów zaklina się na wielowiekową tradycyjną przyjaźń między Węgrami i Polakami...

Meldunek gen. Vormanna do dowództwa Grupy Armii "Środek"

Węgrzy nie ograniczali się jednak tylko do zapewnień, że nie będą strzelać do Polaków, ale w wielu oddziałach dochodziło nawet do oddolnych prób nawiązania cichego sojuszu i wspólnego uderzenia na Niemców. Do takiej zorganizowanej akcji nigdy ostatecznie nie doszło, ale znane są przypadki przechodzenia do powstańczych szeregów.

Grób Józefa Vonyika oraz 6 węgierskich żołnierzy, którzy polegli w powstaniu warszawskim po stronie polskiej.
Grób Józefa Vonyika oraz 6 węgierskich żołnierzy, którzy polegli w powstaniu warszawskim po stronie polskiej. Fot. Wikimedia Commons / domena publiczna

Przykładem były losy kilkudziesięciu żołnierzy 106 Kompanii 12 Dywizji, którzy dołączyli do Grupy "Kampinos", gdzie pełnili funkcje pomocnicze. Znajdująca się obecnie w Raszynie pod Warszawą mogiła Węgrów przypomina o sierż. Józefie Vonyiku oraz sześciu jego towarzyszach broni, którzy polegli walcząc po polskiej stronie. Warto też przypomnieć postawę jednego z dywizjonów 1 Dywizji Honwedów, który pod koniec września pod Jaktorowem rozbrajał polskich żołnierzy, po czym... wypuścił ich na wolność.

W rezultacie niskiej przydatności bojowej, większość Węgrów została przez Niemców wycofana z frontu już w końcu sierpnia. Tradycje węgierskich przyjaciół powstańców kultywuje polska Grupa Rekonstrukcji Historycznej "Honved 44".

I... RESZTA ŚWIATA

W sierpniu 1944 roku za broń chwycili też Żydzi. Wielu z nich miało za sobą heroiczny bój w getcie warszawskim i było obywatelami przedwojennej II Rzeczypospolitej.

Od trzech dni lud Warszawy prowadzi walkę orężną z okupantem niemieckim. Bój ten jest i naszym bojem (...). Przez bój do zwycięstwa do Polski wolnej, niepodległej, silnej i sprawiedliwej.

Odezwa komendanta ŻOB Icchaka Cukiermana

Wśród walczących byli także Żydzi pochodzący z innych państw, więzieni przez Niemców na terenie okupowanej Polski. Wiadomo, że na stronę polską przechodzili np. węgierscy Żydzi z dywizji rozlokowanych wokół Warszawy. Po oswobodzeniu KL Warschau ("Gęsiówki"), w szeregi powstańcze wstąpiła część Żydów, którzy właśnie odzyskali wolność. Byli wśród nich niegdysiejsi mieszkańcy m.in. Holandii, Belgii, Niemiec, Grecji i Węgier.

Powstańców wspierali nie tylko więźniowie obozów, ale i obcokrajowcy pracujący w przemyśle oraz jeńcy wojenni. Wśród nich Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini, a także obywatele innych republik sowieckich.

U boku AK walczyli też Francuzi i Włosi. Ci pierwsi nie tylko we wspomnianym już 535 Plutonie Słowaków, ale także rozproszeni w innych oddziałach. Podobnie Włosi, którzy niekiedy zamieniali oręż - przykładem warszawscy restauratorzy włoskiego pochodzenia - na... polowe kuchnie.

August Agbola O'Brown - Nigeryjczyk, który został powstańcem warszawskim.
August Agbola O'Brown - Nigeryjczyk, który został powstańcem warszawskim. Fot. domena publiczna

Wśród cudzoziemców walczących o wolność na ulicach okupowanego miasta był też jedyny znany ciemnoskóry powstaniec - Nigeryjczyk August Agbola O'Brown, szerzej znany jako "Ali". Przed wojną był muzykiem jazzowym, od ponad dwóch dekad mieszkał w Warszawie, miał żonę - Polkę. Po wybuchu powstania wstąpił do Batalionu AK "Iwo". Walczył w Śródmieściu.

Na wysokości zadania stanęli też lotnicy alianccy - przedstawiciele wielu narodów, którzy z narażeniem życia dokonywali zrzutów broni i zaopatrzenia nad płonącą Warszawą.

Napisz do autora: waldemar.kowalski@natemat.pl