
„Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju” ministra Morawieckiego ma być powrotem do „ręcznego sterowania gospodarką” oraz punktem wyjścia do budowy wielkich, biurokratycznych molochów. Tak przynajmniej twierdzi Tomasz Siemoniak.
„Pułapka dla Polski”. Tym według PO jest tzw. plan Morawieckiego. Według posłanki Izabeli Leszczyny autorem strategii jest amerykańska firma konsultingowa, a nie, jak podano, 12 zespołów międzyresortowych. Jak dodaje, "to jest wielkie nic, albo nawet wielkie oszustwo" a plan nie zakłada poprawy życia ludzi.
Posłanka zwraca uwagę, że wskazane w strategii PKP za rok 2014 wynosi 68 proc. średniej unijnej, podczas gdy na 2030 rok zaplanowano 95 proc. Leszczyna tłumaczy, że według niej poprzednia ekipa osiągnęłaby taki wskaźnik 5 lat wcześniej, a pomysł PiS to nie przyśpieszenie tylko spowolnienie, które sprzedawane jest jako sukces.
W sprawie wypowiedział się także były szef MON Tomasz Siemoniak, który skrytykował plan powstania kilkudziesięciu dużych organów państwowych, takich jak Polski Fundusz Rozwoju. Według byłego ministra instytucje będą zarządzać ogromnymi sumami i posiadać niejasne kompetencje.
Jeśli plan wicepremiera Mateusza Morawieckiego wypali, przez lata będziemy mieć okazje do świętowania. I to na bogato. Według jego słynnego już planu, do 2030 roku polskie płace mają dogonić te zza zachodniej granicy, które obecnie są prawie o 40 proc. wyższe. Oznacza to co najmniej 14 lat ciągłych podwyżek pensji.
Po przedstawionym planie gospodarczym Mateusza Morawieckiego można mieć jednak słuszne wątpliwości, czy to wszystko się uda. Plan na ożywienie polskiej gospodarki i wspierania rodzimych biznesmenów jest dość kosztowny i wielu sceptyków twierdzi, że opłacenie tych inwestycji może się okazać fiaskiem.
źródło: Money.pl
