
– Widziałem w relacjach telewizyjnych, że niemal wszystkie zawodniczki rzucające młotem sięgały po nasz sprzęt. Cieszę się, bo wysyłając nasze produkty do Rio inwestujemy raczej w wizerunek marki niż zarabiamy – mówi naTemat Dariusz Szczepanik, prezes firmy Polanik z Piotrkowa Trybunalskiego. – Jeśli jakiś zawodnik rzucając nasz młot, dysk, oszczep czy pchając kulę, bije rekord świata, to inni zawodnicy również chcą używać tego sprzętu i w ten sposób nasz biznes się kręci – dodaje.
Oczywiście, najwięcej udziału w rekordowym rzucie ma siła zawodnika i technika rzutu. Ale na kolejnych miejscach wpływu na rekord pojawia się fizyka sprzętu, precyzja wykonania, użyte surowce, niuanse dotyczące średnic, wymiarów, położenia punktów ciężkości. To przekłada się na centymetry czasem decydujące o wygranej w wyczynowym sporcie. Dlatego zawodnicy i trenerzy przywiązują dużą wagę także do sprzętu
Aż trudno uwierzyć, że firma szczycąca się 30 międzynarodowymi patentami, partner sprzętowy lekkoatletycznej Diamentowej Ligi wyrosła z rzemieślniczego zakładu konstruktora -amatora. W 1966 roku Wiesław Szczepanik produkował produkował spinki do szelek, tablice rejestracyjne i deski kreślarskie. Poproszony przez sportowca przygotował na prywatne zamówienie wyczynowy oszczep. Produkt wykonany ze stali był tani, wytrzymały i szybko stał się popularny.
– Nadspodziewanie wysoka jakość oszczepów, przy atrakcyjnej cenie, pozwoliła na pozyskanie odbiorców już po pierwszej podróży. Były to duże i znane w branży firmy belgijskie i niemieckie, z którymi współpracujemy do dnia dzisiejszego – wspomina Dariusz Szczepanik, syn założyciela firmy i obecny prezes.
Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl
