Karolina Korwin-Piotrowska nie przebiera w słowach.
Karolina Korwin-Piotrowska nie przebiera w słowach. Fot. Alina Gajdamowicz / Agencja Gazeta

– Staram się nie zauważać sprostytuowania logo Polski Walczącej na wszelkich gadżetach z okazji Powstania, na tych koszmarnych koszulkach, breloczka, torbach – pisze w swoim felietonie Karolina Korwin-Piotrowska. Jednak czym innym są koszulki, a czym innym kije baseballowe z powstańczym logo czy wizerunkiem szarżującej husarii. Dziennikarka nie wytrzymała i napisała co o tym myśli.

REKLAMA
O nietypowym pomyśle na biznes pisał trzy dni temu Kamil Sikora w naTemat. Pewna firma wypuściła na rynek kije baseballowe z kolorowymi nadrukami. Na kijach może się znaleźć szarżująca husaria, wizerunek pomnika „Małego Powstańca” czy logo Polski Walczącej lub napis odwołujący się do tragicznej historii Powstania Warszawskiego.
Karolina Korwin-Piotrowska pisze o tym, że trzeba w jakiś sposób zatrzymać to szaleństwo. „Zastopować jakoś wreszcie tych, którzy chamsko, w imię patriotyzmu, a tak naprawdę w imię zarabiania pieniędzy na biednych „patriotach” robią z naszej tradycji, historii sprzedajną i tanią dz..kę, z którą każdy może zrobić wszystko, co chce – pisze dziennikarka.
Tym bardziej, że jak zauważa Karolina Korwin-Piotrowska, baseball nie jest szczególnie popularną grą sportową w Polsce a kije służą nad Wisłą nie do gry, chyba, że jest to specyficzna gra uliczna, służąca na biciu kijami przeciwników politycznych. Dziennikarka przytacza przykład takich "graczy" z drużyny ONR, szczególnie aktywnych w okolicach 11 listopada.
źródło: dziennik.pl

Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl