
"Gazeta Wyborcza” wpadła na dość nietypowy pomysł. Redakcja chciała skomentować bieżące sprawy społeczno - polityczne przy pomocy wypowiedzi nieżyjącego od 16 lat księdza Józefa Tichnera. Samo przypomnienie opinii tego autorytetu nie jest przecież niczym złym, jednak wykonanie - w formie wywiadu, pozostawia pole do zastanowienia się nad etyką tego zabiegu. I do krytyki – "Wyborcza” stała się obiektem żartów i internetowego hejtu.
REKLAMA
Na Twitterze powstał hashtag #WywiadyWyborczej, pod którym internauci zamieszczają zapowiedzi rozmów ze zmarłymi postaciami historycznymi komentującymi bieżące wydarzenia. Trudno jednak pozbyć się wrażenia, że krytyczne komentarze nie są obiektywne. W tekście pod tytułem „Polska znicestwiona - głos dla Tischnera. Co by powiedział, gdyby był z nami” autor dr hab. Piotr Augustyniak na samym początku zaznacza, że to czytelnikom oddaje pod ocenę, czy trafnie dobrał wypowiedzi księdza Tischnera.
– Głosu ks. Józefa Tischnera - zmarłego 16 lat temu filozofa, w 1981 r. uznanego powszechnie za kapelana "Solidarności" - ogromnie brak. Co powiedziałby nam dzisiaj? Próbowałem odpowiedź znaleźć w jego publikacjach i poszukiwanie to przemieniło się w zaskakującą dla mnie samego rozmowę. Tak słyszę dziś głos Tischnera, wypowiadającego się o bieżących polskich sprawach. Czytelnicy ocenią, czy słyszę go i odczytuję trafnie – czytamy we wstępie.
W „rozmowie” Piotr Augustyniak porusza pięć tematów - religię smoleńską, dobrą zmianę i politykę historyczną, "dwie Polski”, a na końcu "wywiadu” umieścił dział „Józef Tischner”. Czyli raczej te kwestie, których nie było w polskiej narracji politycznej, kiedy ksiądz Tischner żył i wypowiadał się na bieżące tematy. Autor krytykowany jest za to, że w pytaniach, które zadaje, krytycznie odnosi się do obecnego obozu rządzącego. Co więcej Augustyniak interpretuje wypowiedzi Tischnera, dopowiada komentarze, które jak zauważa portal WirtualneMedia.pl - nie opisują konkretnie obecnej sytuacji społeczno - politycznej.
Portal jako przykład podaje fragment, w którym po wypowiedzi księdza Tischnera: „Każda burza jest burzą ostatnią. Tuż za drzwiami czeka piąty rozbiór Polski. Gospodarka już leży w gruzach. Noce są we władaniu morderców. Leje się krew niewinnych dzieci” - padają słowa Augustyniaka - „Innymi słowy, Polska jest ‘w ruinie’ i dlatego tak potrzebna jest "dobra zmiana", która się nie zatrzyma przed niczym, co ‘konieczne’. Przewidział to ksiądz profesor z proroczą jasnością. Jeżeli jednak dobrze wsłuchałem się w księdza słowa, ‘dobra zmiana’ jest ‘dobra’ nie dlatego, że ma coś lepszego do zaproponowania, ale dlatego, że dzięki przejęciu władzy udziela samej sobie poczucia mocy i sprawstwa. Samo ‘odzyskanie’ władzy i jej sprawowanie tak, aby już jej nie stracić, jest więc jej treścią. Czy można w "dobrej zmianie" zobaczyć coś więcej?”.
Publikację skrytykował na Twitterze Samuel Pereira, Kataryna, Tomasz Terlikowski, Rafał Ziemkiewicz. Swoje niezadowolenie w komentarzach wyrazili również czytelnicy „Wyborczej”. Niektórzy stwierdzili, że realizacja pomysłu przypomnienia poglądów Tischnera jest niesmaczna.
źródło: Wirtualne Media
