
Pokemonowa inwazja miała miejsce w Ostrowie Wielkopolskim 4 sierpnia. Pięciu nastolatków wdarło się do prywatnego zakładu pracy. O ich obecności policja dowiedziała się dzięki alarmowi, który uruchomił się w budynku. Chłopcy tłumaczyli funkcjonariuszom, że nie dokonali włamania, ale jedynie szukali Pokemonów.
REKLAMA
Policja, która przyjechała na miejsce, zauważyła grupę młodych ludzi, którzy uciekali z terenu zakładu. Rozpoczął się pościg, ale funkcjonariuszom udało się zatrzymać tylko dwie osoby. W toku postępowania udało się pozyskać dane pozostałych trzech włamywaczy. Okazało się, że mieli od 14 - 19 lat.
Nastolatkowie wyjaśnili, że weszli na teren zakładu, ponieważ tak ich prowadziła aplikacja Pokemon Go. Jednak potem okazało się, że oprócz szukania stworów nieletni włamywacze wybili w zakładzie szyby. Straty wyceniono na około 500 złotych. Sprawcy odpowiedzą za uszkodzenie mienia przed sądem rodzinnym.
Aplikacja Pokemon Go od kilku tygodni sprawia wiele kłopotów. Jak pisaliśmy w naTemat, Oświęcimskie muzeum wystosowało prośbę do wszystkich, którzy biegają z telefonami po terenie byłych obozów Auschwitz. – Pozwalanie na aktywację tego typu gier w takich miejscach jak Auschwitz oznacza brak szacunku wobec ofiar na wielu poziomach – mówił wtedy Paweł Sawicki, rzecznik prasowy muzeum. Wyznał, że liczy na to, że twórcy Pokemon Go usuną grę z obozowej lokalizacji, a także innych miejsc pamięci.
źródło: "Gazeta Lubelska"
