
Po tym, jak władze Festiwalu Filmowego w Gdyni podpadły władzy, teraz zyskują u niej punkty. A to dlatego, że organizują specjalny pokaz filmu "Smoleńsk", absolutnie najważniejszej produkcji roku dla środowiska skupionego wokół PiS.
REKLAMA
W zeszłym tygodniu opinia publiczna żyła naciskami ministra kultury Piotra Glińskiego na władze Festiwalu Filmowego w Gdyni. Polityk przekonywał, że wśród pokazywanych tam filmów powinien znaleźć się obraz "Historia Roja". Nie udało się mu przekonać organizatorów i film nie pojawi się na Festiwalu.
Będzie za to inny film, jak się wydaje wiele ważniejszy dla obecnie rządzących. Chodzi o "Smoleńsk" Antoniego Krauzego. – Decyzję o specjalnym, pozakonkursowym pokazie "Smoleńska" Antoniego Krauzego podjąłem z pełnym przekonaniem kilka tygodni temu, kiedy okazało się, że gotowy film będzie miał premierę 9 września – przekonuje w specjalnym oświadczeniu Michał Oleszczyk, dyrektor artystyczny Festiwalu Filmowego w Gdyni.
Tłumaczy, że to najbardziej traumatyczne wydarzenie ostatniego półwiecza, dlatego zasługuje na dyskusję podczas Festiwalu. – Mam nadzieję, że Festiwal Filmowy w Gdyni pomoże nam wszystkim w prowadzeniu rzeczowej rozmowy na temat, który wciąż jeszcze stanowi wyzwanie dla Polaków jako demokratycznej wspólnoty obywateli – przekonuje szef Festiwalu Filmowego w Gdyni.
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
