
Kosmonauta, cyrkowiec, Lewandowski - takie odpowiedzi na pytanie o wymarzoną pierwszą pracę można by pewnie uzyskać prowadząc sondaż w grupie wiekowej 5-10 lat. Starsi o dekadę z hakiem respondenci pewnie bardziej krytycznie podejdą do swoich talentów sportowych, czy ogólnej wytrzymałości organizmu. W myśl obiegowej opinii, wymagania dotyczące płacy za pierwszą pracę często nadal biorą się z kosmosu, podobnie jak oczekiwania co do warunków w niej panujących i zakresu powierzonych obowiązków. Ale co tak naprawdę kłębi się w głowie “studenciaka”, w momencie odbierania dyplomu i podrzucania w górę kanciastej czapy z frędzlem?
Szczęka zaczyna opadać coraz niżej na każdym kolejnym spotkaniu o pracę. Pomijam już pomysły z wszelkiego rodzaju dziwnymi “okresami próbnymi”, które potrafią trwać kilka tygodni i są, lekko mówiąc, kiepsko płatne. Najbardziej denerwowało mnie traktowanie z góry, kiedy rekruterzy dowiadując się ile mam lat i jakie są moje oczekiwania finansowe reagowali ironicznym uśmieszkiem. Bo czy fakt, że dopiero skończyłam studia oznacza, że nie mam problemu z życiem poniżej średniej krajowej?
Kamila zaznacza, że owszem, niektórzy z jej znajomych okres studiów traktowali jak jedną wielką balangę, ale to zdecydowana mniejszość. – Większość z nas zdawała sobie sprawę, że po pierwsze, filologia angielska to nie informatyka, więc po odebraniu dyplomów Mark Zuckerberg raczej nie wyśle po nas limuzyn i nie poprosi łaskawie, czy nie zechcielibyśmy dla niego pracować – stwierdza.
Przez całe studia słyszałam, że rynek jest trudny, że trzeba ciężko pracować, żeby wyrobić sobie nazwisko, że złapanie pracy w wydawnictwie jako tłumacz to prawie jak wygrana w totka. Korzystałam więc z każdej możliwości, żeby nabrać doświadczenia. Kolekcjonowałam staże i wolontariaty, brałam udział w różnych studenckich projektach. Polecam to każdemu, bo miałam wrażenie, że nauczyłam się bardzo dużo, co też starałam się oddać w CV.
Z samooceną nie mają z reguły problemów absolwenci kierunków ścisłych. Plotki o tym, że o informatyków czy inżynierów pracodawcy niemal się biją są być może przesadzone, ale nie aż tak bardzo. Legendy o górach złota, jakie gwarantuje znajomość Java Scriptu i gotowość chodzenia do pracy we flanelowej koszuli, skłaniają niektórych do szybkiego przekwalifikowania się.
Artykuł powstał we współpracy z firmą Provident.