Gdansk. Uroczystości przy tablicy upamiętniającej Danutę Siedzikowne ps. "Inka".
Gdansk. Uroczystości przy tablicy upamiętniającej Danutę Siedzikowne ps. "Inka". Fot. Rafal Malko/Agencja Gazeta

Policja poinformowała, że nie dotarło do niej żadne zgłoszenie na temat incydentu, do którego miało dojść podczas niedzielnych uroczystości pogrzebowych Danuty Siedzikównej ps. "Inka" i Feliksa Selmanowicza ps. "Zagończyk".

REKLAMA
– Do chwili obecnej do policji nie wpłynęło zawiadomienie od żadnej ze stron nieporozumienia – poinformowało biuro prasowe Komendy Głównej Policji w Gdańsku. Przypomnijmy, że podczas uroczystości doszło do przepychanek między narodowcami, których uznano za ONR a przedstawicielami KOD.
Szef pomorskiego KOD Radomir Szumełda w niedzielę poinformował, że został poturbowany pod Bazyliką Mariacką i wyproszony przez policję. Ucierpieć miał także Mateusz Kijowski i jeszcze kilkanaście osób. Policja twierdzi, że nikogo nie wyprowadzała, tylko rozdzieliła obie strony konfliktu. Według KGP, kiedy strony się rozeszły interwencja została zakończona.
Wcześniej Radomir Szumełda zapowiadał złożenie wniosku do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Przedstawiciele Młodzieży Wszechpolskiej odcinają się od zdarzenia. Na konferencji przekonywali, że nie mieli nic wspólnego z atakiem na KOD. Michał Białek z pomorskiej MW twierdzi, że widział incydent i starcie sprowokowali Szumełda i Kijowski. Pojawienie się KOD określił jako celową prowokację.
źródło: TVN24