Górnicy wściekli na Beatę Szydło. "Obiecywała nam tyle rzeczy, teraz nie ma odwagi przyjść i spojrzeć nam w oczy"

Przed wyborami Beata Szydło obiecywała pomoc górnikom z Makoszów. Teraz nie odpowiada na ich apele.
Przed wyborami Beata Szydło obiecywała pomoc górnikom z Makoszów. Teraz nie odpowiada na ich apele. Fot. Dominik Gajda / Agencja Gazeta
Górnicy z zabrzańskiej kopalni Makoszowy nie kryją żalu do premier. Miejsce ich pracy może wkrótce stać się prywatną własnością, inaczej niż rok temu deklarowała Beata Szydło. – Gdzie jest teraz? – pytali podczas wiecu w obronie kopalni. Grożą, że jeśli szefowa rządu zignoruje ich prośby, to odwiedzą ją w Warszawie lub w Brzeszczach, gdzie ma swoje biuro.


Przed wyborami Beata Szydłospotkała się z górnikami. Przekonywała ich, że nie pójdzie śladami Ewy Kopacz, która gwarantowała wprowadzenie planu naprawczego w kopalniach Kompanii Węgla, o czym pisaliśmy. Brała pod uwagę zamknięcia kilku, co wywołało strajki, a potem kolejne, gdy rząd nie zrealizował porozumienia.

– Niech pani przyjedzie tutaj na Śląsk. Niech pani ma odwagę stanąć przed górnikami i powiedzieć, jakie są rzeczywiste intencje rządu PO i PSL w stosunku do branży górniczej i do rozwoju energetyki – słyszeli związkowcy z Zabrza i wierzyli, że PiS zachowa się inaczej.

– Gdzie teraz jest pani premier? Podczas kampanii wyborczej potrafiła do nas przyjechać, obiecywała nam tyle rzeczy, teraz nie ma odwagi przyjść i spojrzeć nam w oczy – powiedział Artur Banisz, przewodniczący "Solidarności" w zabrzańskiej kopalni. – Tysiąc pism wysłanych do pani premier i żadnej odpowiedzi. Jeśli się tym razem nie odezwie, to my ją odwiedzimy – podkreślił. Górnicy pojadą do Warszawy lub do rodzinnej miejscowości Szydło, Brzeszcz. Na odwiedziny może liczyć też wiceminister Grzegorz Tobiszowski z Rudy Śląskiej.


Dzisiaj przyszłość kopalni Makoszowy stoi pod znakiem zapytania. Grozi jej zamknięcie i to nawet jeśli ktoś zechce je przejąć. Spółka Restrukturyzacji Kopalń, do których teraz należy zakład, czekałyby aż inwestor zwróci publiczną pomoc, on sam musiałby na utrzymanie kopalni wydać ok. 265 mln złotych rocznie.

źródło: "Gazeta Wyborcza"








źródło: katowice.wyborcza.pl
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
O TYM SIĘ MÓWI 0 0"Staram się z moimi kolegami". Czyli po czym widać, że Duda już prowadzi kampanię prezydencką
Bellona 0 0Nieznana historia kontrowersyjnego marszałka. "Spowiedź Śmigłego" to inne spojrzenie na jego życie
0 0Cyfrowi kryminaliści spuszczają nam spory łomot. "Ale mamy coś, czego nie mają oni"

MAMADU

0 0Rodzicielska wpadka prezesa PSL? Panie Władysławie, czas posłuchać internautów!
0 0Jakie wesele – takie małżeństwo? Od tej rzeczy zależy, jak długo będziecie razem

POLECAMY

KINO 0 0Widziałem ostatni film Piotra Woźniak-Staraka. Aż trudno uwierzyć, że to polska produkcja
0 0"Daleko mi do ideału, ale lubię pomagać ludziom". Rinke Rooyens o nowym programie i ojcostwie
SPOŁECZEŃSTWO 0 0"Cierpią w samotności". Codziennie 12 polskich mężczyzn popełnia samobójstwo
0 0"Syn chce być na zaprzysiężeniu, a ma zakaz wstępu". Jest decyzja Sejmu ws. Hartwicha
0 0"Prosili: zróbcie coś dla moich dzieci". Ta partia czekała 15 lat, żeby dostać się do Sejmu
0 0Ambasada w Szwecji Nobla dla Tokarczuk prawie nie dostrzegła. Spec od żużla zajmuje się tam kulturą